Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jang Geun Suk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jang Geun Suk. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 września 2013

Lotte Duty Free- reklama




Bardzo lubię reklamy tej firmy, bynajmniej nie tylko z tego powodu, że Jang Geun Suk w nich występuję, ale że wnoszą jakąś taką pozytywną energię. Przynajmniej ja je tak odbieram. I najważniejsze, można się napatrzeć na przystojniaków :D Jedna babeczka bynajmniej nie zawadza.

Oto lista wykonawców:
Super Junior, 2PM, Cho Shin Sung, Kim Hyun Joong, Jang Geun Suk, Song Seung Heon, Choi Ji Woo, and Lin Chi Ling.

Ja wszystkich nie rozpoznałam, ale tego najważniejszego z pewnością ;)



niedziela, 8 lipca 2012

You are my pet



Do tego filmu można podejść poważnie i bardzo się zawieść, albo potraktować z przymrużeniem oka i się nim bawić. Ja jestem gdzieś po środku. Bawiłam się nieźle, ale nie mogę powiedzieć że "You are my pet" mnie oczarował.


Pewna redaktorka ważnego pisma jest już lekko zawiedziona swoimi związkami z mężczyznami. A samotność biedaczce zaczyna doskwierać. Koleżanki nieustająco zachwalają instytucję zwierzaka w domu, jako wiernego i oddanego towarzysza. A przede wszystkiego takiego, którego można kontrolować. To się wydaje idealnym rozwiązaniem dla Ji Eun Yi (Kim Ha Neul) i zaczyna się rozglądać za małym szczeniaczkiem. Do zakupu jednak nie dochodzi, bo brat przyprowadza do domu przyjaciela. Tancerza który aktualnie nie ma się gdzie podziać. Eun Yi jest przeciwna ale po drobnych pertraktacjach zgadza się żeby ... został. Stawia jednak warunek, chłopak ma wejść w rolę jej psa o wdzięcznym imieniu Momo. Piesek jak to piesek, musi całkowicie się podporządkować właścicielce inaczej dosięgną go dotkliwe kary. Desperacja lokalowa lub urok młodej pani, a zapewne jedno lub drugie, sprowadza Kang In Ho (Jang Geun Suk) do roli domowego pupilka. Wywiązuje się z tego zadania na tyle dobrze, że właścicielka zapomina momentami, że to jednak człowiek. Mimo wszystko wygląda na to, że obydwoje bawią się doskonale. On jako słodki piesek, ona jako groźna i wymagająca pani , nie zapominająca o potrzebach swego podopiecznego.
Dziwny układ? To mało powiedziane. Ale tworzący mnóstwo zabawnych sytuacji, które nadają lekkości tej komedii.


Od razu uprzedzam, że miałam obawy przed obejrzeniem tego tytułu. Po pierwsze Suk, zapędzony mocno w androgeniczny wizerunek. Nie lubię go aż tak wystylizowanego. Po drugie znowu Suk, który był w apogeum chyba swego wychudzenia i przemęczenia pracą. Reanimacje kroplówkami na planie filmowym, to już mocna przesada. Entuzjazmem więc nie pałałam by ten film zobaczyć. Nie było jednak tak źle jak się spodziewałam. I naprawdę nie wiem czy to Sukki ,i chęć matkowania mu hahahaha, po raz kolejny wprowadziło mnie w doskonały humor. Fabuła sprzyja by ponownie przygarnąć biednego pieska i się nim zaopiekować. Psy jednak kiepsko tańczą, więc niech się lepiej nie zabierają za takie wyzwania jeśli nie muszą ;)


Tak naprawdę to komedia jakich wiele, z nie do końca przemyślanym scenariuszem, troszkę pourywanymi wątkami, ale spokojnie bez problemu podąża się za koncepcją, która jest mało skomplikowana. Nie analizując głębiej zakrętów psychiki ludzkiej, których meandry momentami są aż nazbyt zagmatwane, można sięgnąć po ten film i miło i nie zobowiązująco spędzić czas.

Moja ocena 6/10

środa, 20 czerwca 2012

Love Rain



Gdyby ktoś mi wcześniej powiedział że popadnę w taką emocjonalną huśtawkę z powodu tego filmu, to może bym tak szybko nie zabrała się za jego oglądanie. Choć wewnętrzny głos mnie ostrzegał, że ja i Sukkie, to niestety problemy z samą sobą gotowe. Jestem przekonana jednak że nie można wszystkiego zrzucić na jego barki. To ten film, ten temat plus ręka reżysera znanego z mistrzowskiego podejścia do melodramatu, dały bombę emocjonalną. Postaram się być obiektywna, może nawet nadmiernie krytyczna, bo musicie mi wybaczyć moja ocena i odbiór Love Rain nie może być zupełnie pozbawiona czynnika pod postacią Sukkiego.



Akcja filmu toczy się w dwóch epokach. Dlatego fabułę należy podzielić na dwie części.

Lata 70-te

Ach jakże wspaniałe były te lata w tym filmie. To jak wyprawa do innej krainy. Można by prawie uwierzyć, że było cudownie w tamtym okresie, gdyby od czasu do czasu nie reżim, który dawał znać o sobie. Chociaż czuło się, że ludzie są ograniczani przez państwo, to tak naprawdę nic nigdy się nie zmienia. Młodzi muszą przeżywać swoje przyjaźnie, pierwsze poważne związki, stawać przed dylematami dorosłych z głową pełną marzeń. A sceneria lat 70-tych tylko temu wszystkiego dodawała uroku.




Czy można się w kimś zakochać w ciągu trzech sekund? To właśnie się spotkało Seo In Ha (Jang Geun Suk) który jest studentem kierunków artystycznych. Pewnego dnia ujrzał dziewczynę, która zawładnęła jego sercem. Cicha, spokojna i małomówna Kim Yoon Hee (Im Yoon Ah)robi niesamowite wrażenie na chłopaku. Krąży wokół niej,obserwuje ją, maluje jej portret, wielbi z daleka i na skutek małego wypadku wchodzi w posiadanie jej pamiętnika. Te sekrety przelane na papier zbliżają go jeszcze bardziej do Yoon Hee. In Ha to jednak chłopak bardzo nieśmiały, wrażliwy i zamknięty w sobie. Nie posiada tyle odwagi by porozmawiać z tą piękną dziewczyną, powiedzieć o tym że myślą i czują podobnie, a on jest przekonany, że są sobie przeznaczeni. Tych dwoje tylko ściąga się spojrzeniami, drobnymi gestami, nic w ich relacjach nie wychodzi poza koleżeńskie układy. Pomaga im jednak deszcz który tworzy kurtynę za którą mogą się skryć, a jednocześnie być blisko siebie. Sytuacja jednak bardziej się komplikuje gdy przyjaciel (Kim Si Hoo) naszego bohatera lokuje uczucia w tej samej dziewczynie co młody malarz. On w przeciwieństwie do In Ha ma więcej odwagi w sobie i oficjalnie zaczyna adorować piękną studentkę. Adorować to właściwie słowo, bo to inne czasy i inny klimat. Nie ma szalonych randek jest ciche przyzwolenia na chodzenie ze sobą, wspólne wypady ze znajomymi.


Kim Si Hoo


Ta część filmu tak naprawdę jest zakotwiczona w atmosferze dziewiętnastowiecznych romansów, gdzie kochankowie są ograniczeni normami społecznymi. A ich związek burzy ustalony porządek. Tutaj miłość pomiędzy In Ha a Yoon Hee rani przyjaciół obydwojga. Uczucie jest jednak silniejsze niż lojalność wobec znajomych i bajka może by się dobrze skończyła gdyby nie czynniki obiektywne. W ramach poświęcenie siebie i uczucia, w obszarze pojęcia, że lepiej nie ranić drugiej osoby, tych dwoje traci siebie z oczu na długie lata.





Współczesność



Przeskakujemy w zupełnie inny świat, z pięknej słonecznej jesieni w latach 70-tych w zimową scenerię Japonii. Na Hokkaido przyjeżdża na sesję zdjęciową Seo Joon (Jang Geun Suk) , to młoda gwiazda fotograficznego świata. Ta pozycja dodatkowo kreuje jego aroganckie, pełne wyniosłości zachowanie. Jego pewność siebie nie ogranicza się tylko do obszarów zawodowych ale także ma poczucie całkowitej kontroli swoich związków z kobietami. Na jego drodze staje jednak studentka Jung Ha Na (Im Yoon Ah), trochę zadziorna, trochę bezczelna a przede wszystkim niezbyt się poddająca jego osławionemu urokowi. Historia lubi się powtarzać, tym razem chłopak wchodzi w posiadanie telefonu dziewczyny. Ta chce go odzyskać i tak lądują na pustkowiu w pogoni za diamentowym śniegiem, który jest na celowniku fotografa. Ten zimowy opad występuje niezwykle rzadko a według legendy ma ogromną moc sprawczą, jeśli wspólnie ujrzy się skrzące igiełki lodu, miłość zapewniona. Szczęście im dopisuje zdjęcia powstają, ale biedny Joon w bajki na temat śniegu nie wierzy ale...zaczyna popadać w coraz większe zdziwienie w kwestii swoich reakcji na tą skromną studentkę. I znowu pogoda i to co spada z nieba ma wpływ na miłosne fluidy które unoszą się pomiędzy tą dwójką. Piękna analogia.



Wydawałoby się że zwyczajna historia jakich wiele, on przekonany że się nie zakocha, ona która nie znosi takich przemądrzałych facetów. Istota tej dramy zwiera się jednak gdzie indziej. Ich rodzące się uczucie jest tylko wyjściem do tragedii iście Szekspirowskiej. Rodzicami Joon'a i Ha Na jest nasza para bohaterów z lat 70-tych. Oczywiście młodzi nic nie wiedzą o powiązaniach swoich rodziców, choć w jakiejś tam płaszczyźnie zdają sobie sprawę z ważności tego uczucia i słyszeli o nim. A sami rodzice, żyją wspomnieniami. Związali się z innymi osobami ale tak naprawdę nigdy emocjonalnie się nie rozstali. In Ha, żeni się z koleżanką ze studiów ale ich związek kończy się rozwodem, czego nie może mu wybaczyć i zrozumieć jego syn Joon. Yoo Hee jest wdową, która samotnie wychowuje swoją córkę. Przez prawie 30 lat tych dwoje właściwie nie wie nic o sobie. On myśli że ona nie żyje a pomimo tego nie chce się z nikim wiązać. Ona uważa że on jest szczęśliwy ze swoją żoną i pragnie pozostać w zapomnieniu. Jednak tych dwoje przeznaczenie ponownie pchnie ku sobie. Tym razem to dzieci będą w centrum uwagi i przyczyną wszelkich dylematów. Bo to ich miłość tworzy dramat rodziców. Myślę że dla wielu ludzi zachodu niezrozumiały. Dlaczego młodzi nie mogą być razem jeśli rodzice by się pobrali, przecież nie są spokrewnieni? Otóż prawdopodobnie prawodawstwo tego zabrania co przerabiałam w innej dramie pt. Tree of Heaven i to jest osią tej tragedii.



Są jeszcze poboczne postacie, które w bardziej lub mniej głośny sposób cierpią z powodu tego miłosnego węzła. Przede wszystkim matka Joona, która ogromnie kocha jego ojca In Ha i walczy o niego przez całe małżeństwo. Doprowadza ją to do totalnego rozstroju nerwowego, alkoholizmu i braku realnej oceny sytuacji. To ona jest w tej dramie tą złą i okrutną czarownicą, ale czy zakochanej kobiecie wiele się nie wybacza, czy naprawdę nie można postawić się w jej sytuacji, kobiety odrzuconej? Oczywiście że można i dlatego może nie zrobiono z niej postaci jednowymiarowej i dano szanse na zrehabilitowanie się. Pozostali bohaterowie tragedii to kolejni zakochani mężczyźni w Ha Na. Szczególnie ten cichy pokorny i tak wyrozumiały wzbudza niezwykle ciepłe uczucia.



Film niezwykły pod względem budowania napięcia, widać rękę mistrza. Wytarmosi człowieka emocjonalnie, bo dla jednej pary i dla drugiej widz ma tylko jeden scenariusz muszą być razem. Bo czyż młodzi nie mają prawa do szczęścia? A tym bardziej rodzice którzy czekali na siebie długie 30 lat. Kto ma się poświęcić?
Obydwie pary wzbudzają niezwykle ciepłe uczucia. Moim zdaniem lepiej zbudowany jest związek pomiędzy In Ha i Yoo Hee i ten z przeszłości i ten współczesny. Niczego tam nie wprowadzano na siłę, wszystko było ogromnie prawdopodobne i tak mocno zakotwiczone w rzeczywistości i jej problemach. To nie znaczy że młodsza para nie jest interesująca, jest i owszem ale wykreowana już pod młodego widza z wkładaniem pewnych kwestii które moim zdaniem były zbędne.



Siłą sprawczą tego, że z miejsca pokochało się te dwie pary i tak gorąco im kibicowało, są aktorzy. Jan Geun Suk w latach 70-tych to majstersztyk po prostu. Naprawdę takiego Sukkiego jeszcze nie widzieliście. Niektórych nuży ta romantyczności i liryczność tego okresu w tym filmie ale dla jego gry naprawdę warto obejrzeć te pierwsze cztery odcinki. Młodego Joona także kreował JGS, co nakładało zupełnie inne podejście do roli. Jak zwykle wybronił się z tego zadania doskonale. Jak trzeba był komiczny, jak rola tego wymagała liryczny, a momentami bardzo poważny i skupiony i to kocham w Joonie najbardziej. Yoona także musiała dźwigać ciężar dwóch osobowości matki w latach 70-tych i współcześnie córki. Nie mogę złego słowa na nią napisać w tym obszarze, zróżnicowała te dwie postacie w mojej ocenie na korzyść wypada w jej wydaniu historia z przeszłości. Ta współczesne za szybko przeszła w stadium bezwolnej rybki, ale taki urok koreańskich panien.
Ale tym co budowało tak naprawdę wspaniałą atmosferę tej dramy w wydaniu współczesnym byli Jung Jin Young grający ojca Joon'a i Lee Mi Sook czyli matka Ha Na. Mistrzowsko dobrane role, piękne relacje, klimatyczny związek. Same superlatywy mogę napisać o tej parze. Kocham ten spokój który z nich emanuje. Oraz te podskórne emocje które gotują się tam gdzieś głęboko. Tu widać rękę ekipy którym problemy ludzi w średnim wieku są niezwykłe bliskie i doskonale je czytają oraz transportują na ekran.



Nie uzyskano by tak wspaniałego klimatu tego filmu gdyby nie zdjęcia i plenery. Te ostatnie szczególnie pieczołowicie wybierane i zaplanowane, dają niesamowite wrażenia wizualne. Jesienne światło które jest w pierwszych czterech odcinkach to jest sama poezja, tak samo jak kadry, tylko się zachwycać. To co warte z całą pewnością podkreślenia to niezwykła precyzja w scenografii i kostiumach oraz stylizacji. Chyba taką wirtuozerię do tej pory mogliśmy tylko podziwiać w produkcjach historycznych. Koreańczycy urastają w moich oczach do miana zwycięzców świata w scenografiach czasów przeszłych. Muzyka choć wpadająca w ucho to głównie w klimatach rzewnych pieśni o miłości a te nie do końca mnie zajmują. Ale przynajmniej tyle gościły w mojej głowie co w okresie wyświetlania dramy.
W moim przypadku pomysł oglądania na bieżąco akurat tego tytułu okazał się trafiony. Jeśli bym ciągiem prześledziła te 20 odcinków obawiam się, że byłoby o wiele gorzej, a tak rozbijałam emocje, choć nie powiem momentami serce mi mocno biło, a gardło ściskało. "Love Rain" jest jak sinusoida , spokojny liryczno-romantyczny początek, potem przyśpieszenie , następnie zanurzenie się w uczuciach i pominięcie otoczenia. Ono istniało pod postacią gromady przyjaciół w jednym i drugim okresie. Znajomi częściowo generowali wydarzenia ale przede wszystkimi byli i rozbijali powagę dylematów uczuciowych. Szczególnie dobrze radził sobie w tej kwestii i się wyróżniał w swoich podwójnych rolach Seo In-Guk. Przyciąga facet uwagę gdy się pojawi w kadrze, jego miny, jego ekspresja są nie do zapomnienia. I jeszcze jeden aktor dostał szansę zagrania w dwóch okresach tej dramy, niezwykle przystojny Kim Si Hoo, grający przyjaciela głównych bohaterów. Szczególnie jego współczesny bohater był taki kochany i pomocny, tylko do schrupania.


Seo In-Guk

Jak już wspominałam ogromnie trudno mi ocenić tę dramę. Ma mnóstwo plusów: zdjęcia, gra aktorska, sama historia, to wszystko tworzy niesamowity obraz. Zabieg z podzieleniem akcji na dwa okresy, moim zdaniem świetny. Z drugiej strony w moim odczuciu za dużo chcieli włożyć do tego obrazu romantyczności, czasami wyciskali z każdej sceny ile się dało w tej kwestii. Zarzut jak do każdej dramy, kręcenie się w kółko z akcją pod koniec serii. Ale to wszystko tak naprawdę są szczegóły. Jest to jedna z lepszych dram jakie widziałam w tym roku, przemyślana w warstwie psychologicznej, dająca widzowi odniesienie do realnego świata i problemów w nim istniejących. No i co najważniejsze Jang Geun Suk przez 20 odcinków, a to po prostu wynagradza wszelkie niedostatki. A dodatkowo w bonusie otrzymaliśmy pokaz najnowszej mody i trendów jakie obowiązują koreańskie gwiazdy. Pięknemu we wszystkim pięknie :)



"Love Rain" jest odbierana różnie, głównie krytykują ją Ci co nie oglądali, Ci co nienawidzą JGS, a moim zdaniem on broni się sam. Choć romansy w stylu wiktoriańskim nie wszystkim leżą i to też umiem zrozumieć. Ja akurat lubię, więc będę wracać do tej historii.
Ta drama jest właśnie tak skonstruowana, że każdy znajdzie coś dla siebie. I posunięte wiekiem ajumy i młodzi którzy będą kibicowali fotografowi i młodej studentce. Jest też tak naprawdę moralną przestrogą przed ocenianiem swoich rodziców, że z wiekiem i z kolejnymi bagażem życiowych doświadczeń inaczej się spogląda na te same kwestie. Dlatego największą pracę i przemianę przeszedł wśród bohaterów Joon, któremu uczucie pozwoliło wszystko przewartościować.
Druga twarz tej historii to opowieść o miłości rodzicielskiej, która staje się silniejsza niż wszystko, ale nie zdradzam bynajmniej zakończenia o nie:) Wszystko ubrane w piękne zdjęcia plus poetycką mocno atmosferę, kto lubi takie klimaty spokojnie może sięgnąć po ten tytuł.



Moja ocena 8,5/10

wtorek, 22 maja 2012

Going Crazy Waiting / The Longest 24 Months


Dwa lata w wojsku wydają się ogromnie długim okresem i prawie nie do wytrzymania dla młodych ludzi, którzy dopiero zaczynają układać sobie życie. Wyrwani z dotychczasowego środowiska, muszą się nauczyć funkcjonować pod rygorem, w nowym otoczeniu, wśród obcych sobie ludzi. A armia to nie wakacje, a tym bardziej służba wojskowa w Korei. Nie o tym jednak jest ten film a o relacjach uczuciowych które są wystawione na próbę żołnierskiego czasu.

To historia czterech żołnierzy którzy trafili do wojska w tym samym czasie. Każdy z nich był zaangażowany uczuciowo, każdy wierzył że jego związek przetrwa. Tym bardziej, że najbardziej rozpaczały dziewczyny z powodu ich odejścia. Rzeczywistość jednak powoli te relacje weryfikowała a czym bardziej uwięzieni w wojsku faceci potrzebowali jasnych sygnałów o zaangażowaniu, tym bardziej komplikowały się poszczególne sytuacje

Min-cheol to gitarzysta w zespole rockowym. Jest mocno zauroczony enigmatyczną wokalistką, która właściwie nie deklaruje żadnego zainteresowania nim, co mu nie przeszkadza wzdychać do swej muzy. Jest jednak inna dziewczyna w zespole Bo-ram, która od lat kocha się w swym koledze z kapeli. I kiedy chłopak trafia do wojska próbuje wykorzystać ten czas na to by go zdobyć. On jednak udaje że jej wysiłków nie zauważa.

Z kolei Hyo-jeong zostawia dużo młodszą narzeczoną w swoim mieszkaniu.Pewny całkowicie jej uczuć bo dziewczyna rozpacza ogromnie, że muszą się rozstać na tak długi czas. Ale właściwie łzy wysychają na granicy bazy wojskowej. Po jej przekroczeniu na pierwszej imprezie podrywa kolejnego chłopaka. I gołąbeczki sobie gruchają w mieszkaniu niczego nie świadomego Hyo-jeong'a

Łamacz niewieścich serc Won-jae (Jang Geun Suk) chce by jego dziewczyna wyszła za niego za mąż jeszcze przed wojskiem. Ona się waha i zastanawia, jest dużo starsza od chłopaka i tak naprawdę niepewna jego uczuć. Jej odkrycie kolekcji obrączek Won-jae po przednich związkach komplikują ich relacje. Zaczynają się wzajemne oskarżenia o brak zaangażowania z obu stron. Czas długich miesięcy bez kontaktu nie ułatwia uporządkowaniu spraw pomiędzy tym dwojgiem.

Student Eun-sok kocha się w wzajemnością w koleżance ze studiów. Szczęśliwy i pewny swojej przyszłości rusza do wojska wiedząc że dziewczyna z pewnością będzie na niego czekać. Dla pewności oddaje ją pod opiekę swego przyjaciela. Jak się łatwo domyśleć zbyt intensywne kontakty przyjaciela i dziewczyny wykraczają z czasem poza towarzyską płaszczyznę.

Z perspektywy ciężkiej służby, wszystko przeżywa się intensywniej, a każde niepowodzenie i brak poczucia stabilności na zewnątrz budzi ogromne frustracje. A w wieku dwudziestu paru lat 24 miesiące wydają się wiecznością. I dla twórców tego filmu ta wieczność jest nie do przebrnięcia dla dziewczyn. To mężczyźni właściwie są tymi poszkodowanymi, którzy nie dość że muszą służyć ojczyźnie to jeszcze za nic szacunku dla ich poświęcenia nie przejawiają partnerki. Oczywiście nie jest to przedstawione w prosty i płytki sposób ale między wierszami można tak właśnie odebrać ten film.
Oglądało mi się go jednak bardzo dobrze, uprzedzam że nie tylko z powodu obecności Sukkiego, którego na moje szczęście było mało, ale był był i to wystarczyło. :) Przyjemność z śledzenia losów tych młodych ludzi tkwiła w tym, że nie przesadzono z melodramatyzmem. Obraz porusza niewątpliwie ważne kwestie, ale nie popada w tony martyrologii. Mnie najbardziej poruszyła historia gitarzysty i dziewczyny z jego zespołu. Emocjonalnie najbardziej trafiająca we mnie jako w widza. Pozostałe historie są nie mniej ciekawe stawiające trudne pytania i prawdziwe dylematy przed bohaterami. Jeśli ktoś jest zainteresowany jak się poukładają losy chłopaków zachęcam do zarezerwowania sobie 108 minut. To naprawdę niewiele a film wart tego by mu ten czas poświęcić.

Moja ocena 7,5/10

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Jang Geun Suk Polska

Niestety Sukkomania w związku z wyświetlaniem nowej dramy Love Rain, mocno u mnie się nasiliła czego wymiernym przejawem jest założenie stronki na facebooku poświęconej Jang Geun Suk'owi. Z choroby mnie nie wyleczy a raczej ją pogłębi, za to będzie można w jednym miejscu ciekawe materiały gromadzić.

Wszystkich serdecznie zapraszam https://www.facebook.com/JangGeunSukPolska


środa, 25 kwietnia 2012

Jang Geun Seok i Every Little Thing

Dwa teledyski zerealizowane w 2011 roku dla japońskiego zespołu " Every Little Thing".
Ta produkcja wygląda tak świetnie, że aż żal ściska, że to jednak nie film. Pewnie w japońskim charkterystycznym wydaniu by był mocno łzawy,nie zmiania to faktu, że i tak z chęcią bym obejrzała.



poniedziałek, 5 marca 2012

Jang Geun Suk- wariacje reklamowe

Dziękuje Wam, drogie koleżanki.#$@%$#^%$^%&^Było ze mną naprawdę już bardzo dobrze. Nie zaglądałam, nie wyszukiwałam, prawie nie myślałam. Co prawda sama rozmowy nakręcałam w jego kierunku, ale cały czas byłam z siebie taka dumna, że do sprawy podchodzę z opanowaniem. Tam zerknęłam na zdjęcia, tu kontrolowałam sytuację z Love Raine. Czyli wszystko w przyzwoitych dawkach. Aaaa i jeszcze zerknęłam ze wygrał plebiscyt Halllyu Star za 2011. Niewinne poszukiwania dla walerianki lubego w temacie Sukkiego niestety skończyło się rzutem choroby.
Błagam!!! Jak widzicie ze mi się pogarsza zmieniajcie temat...

I mam tylko pytanie jak to jest że oni potrafią wygenerować takie reklamy? Kręcące muzycznie, wizualnie, mające jakąś historię. Ech, zacofany zachód...



A dalej to już rzeczywiście reklamy







Klasyk z Park Shin Hye :D



I inne dwie reklamy które już wklejałam wcześniej na blogu.
http://martanaka.blogspot.com/2011/11/jang-keun-suk-park-shin-hye.html

poniedziałek, 6 lutego 2012

Beethoven Virus




Z całą pewnością jest tak, ze wiele osób sięga po tę dramę ze względu Jang Geun Suk'a. Nie przeczę że jest to dodatkowy atut tego obrazu, ale tutaj pierwszoplanową rolę otrzymała muzyka i przez cały film czaruje widza.

Du Ru Mi młoda skrzypaczka, pracuje w departamencie kulturalnym urzędu miasta. Jej marzeniem jest zorganizowanie dużego koncertu. Zdobywa co prawda fundusze na to przedsięwzięcie ale pieniądze niestety znikają a projekt mimo wszystko musi być zrealizowany. Podejmuje desperacka próbę by do orkiestry zaangażować amatorów, którzy zagrają charytatywnie. Jej konsekwencja i upór pozwalają jej na zebranie większości muzyków. Pozostaje jej tylko przekonać policjanta trębacza (Jang Geun Suk)do tego by przyłączył się do zespołu. Nie jest to zadanie łatwe, bo choć chłopak zdolny to jednak bardzo amatorsko podchodzący do swojej gry i kompletnie niezainteresowany występami. Prośbami, wszelkimi chwytami i przebiegłością Dru Ru Mi wciela go jednak do swojej orkiestry. Przed nią jednak dużo trudniejsze zadanie. Namówić na współpracę wielce szanowanego i znanego dyrygenta. Zaangażowała go, ale ten człowiek o międzynarodowej sławie, nie wie jednego, że przyjdzie mu pracować z amatorami.




Dyrygent Kang Gun Woo to osoba która swoje życie porządkował pewnej ascezie związanej ze sztuką którą uprawia. Jest doskonały w tym co robi i tego samego wymaga od innych. Współpraca z amatorami właściwie nie wchodzi w grę. To dla Gun Woo zbieranina indywiduów: emerytowany muzyk z zanikami pamięci, uczennica średniej szkoły muzycznej, policjant, weterynarz, gospodyni domowa oraz muzyk kabaretowy. Nie są to ludzie którzy by wznieśli się na poziom akceptowalny dla dyrygenta, którego sława sięga największych sal koncertowych świata. Członkowie zespołu szybko się przekonują że to despota, którego nie interesują uczucia innych gdy w grę wchodzi sztuka którą uprawia. Jest w stanie poświęcić wszystko i wszystkich by osiągnąć doskonałość.




To prawda że dostrzega pewien potencjał w osobach z orkiestry, a w przypadku młodego policjanta, odkrywa że jest on geniuszem muzycznym, którego talent wykracza dużo dalej niż gra na trąbce. Pozostaje tylko jedno, przekonać tę sławę dyrygentury by poprowadził zbieraninę amatorów na wielkim koncercie.

Zdecydowanie postać dyrygenta jest najsilniejszym punktem tej dramy. Doskonale zagrana przez Kim Myung Min'a, świetnie scharakteryzowana i wywołująca skrajne emocje od nienawiści do zrozumienia jego poczynań. Arogant, tyran artystyczny ale także człowiek dający każdemu szansę, a jeśli jej nie wykorzysta to już nie jego problem. Uważam że JGS, nieźle wybrnął aktorsko ze swojej roli. Miał świetne sceny z Myung Min'em, to wielki atut tego filmu. Poza tym cudownie wygląda w tej dramie. Takiego go chcę oglądać. :)
Sama fabuła oprócz tego że dostarcza wspaniałych doznań muzycznych jest świetną obyczajówką, która opowiada o zwykłych ludziach którzy pragną przeżyć coś niezwykłego. To nie wyimaginowany świat a prawdziwe życie z wszelkimi problemami i myślę że każdy może identyfikować się z którąś z postaci. Gdyby cała drama była poprowadzona w takim tempie i z takim napięciem jak pierwsze 5-6 odcinków, byłby to serial doskonały. Niestety jak to zwykle bywa zwalnia niemiłosiernie a scenarzysta wyraźne gubi się w tym co było pierwotną koncepcją która staje się bardzo porwana i niespójna momentami. Poza tym nie wiem co się stało ze świetnie zapowiadającą się postacią Du Ru Mi, kompletnie jej nie poznawałam pod koniec serialu.




Muszę przyznać że ogromnie się cieszę że twórcy wpadli na pomysł stworzenia kolejnej dramy w środowisku muzyków klasycznych. Dali widzowi możliwość, właściwie przez 18 odcinków, obcowania z najbardziej znanymi utworami muzyki poważnej. A to jest tak piękne i cudowne przeżycie, że wszelkie niedostatki scenariusza po prostu schodzą natychmiast na plan dalszy. Widzę także w tej dramie walory edukacyjne nie tylko dla szkolnej młodzieży która nie wie jaką obrać drogę i może zainteresuje się grą na którymś instrumencie. Ale przecież dramy w Korei trafiają do przeciętnego człowieka który nie zawsze ma choćby minimalne wiadomości na temat wybitnych dzieł muzycznych. A tutaj w dość przystępny sposób poznaje to co najcenniejsze w tej materii.




Z dużym zainteresowaniem śledziłam emocjonalne przepychanki bohaterów i tych pierwszoplanowych i drugoplanowych. Ale to z powodów muzycznych ta drama wskoczyła do moich ulubionych, właśnie dla nich warto ją zobaczyć.

czwartek, 5 stycznia 2012

Do Re Mi Fa Sol La Si Do



Byłam bardzo ciekawa tej dramy. Wiele osób pisało że jest naprawdę dobra. Podobała mi się i właściwie tyle mogę o niej napisać. Bez żadnych nadmiernych palpitacji serca, omdleń w temacie Sukkiego, czy z powodu samej fabuły.


Jung Won (Cha Ae Rin) po szkole pracuje w parku rozrywki. Tam przebrana za dinozaura ma bliskie spotkanie z żartownisiami i jednego z nich oblewa wodą. Tak właśnie potraktowała Eun Gyu (Jang Geun Suk), który jakiś czas później zamieszkał obok niej. Nowy sąsiad szybko przyłapuje dziewczynę na wieczornych ucieczkach z domu i w zamian dochowania tajemnicy, proponuje by nosiła za niego gitarę. Eun Gyu jest członkiem zespołu który dość szybko zdobywa popularność wśród miejscowej młodzieży. Dziewczyna niechętnie zgadza się na warunki sąsiada. Drepcze codziennie pod jego szkołę i nosi gitarę na próby. Tam doznaje niemiłego rozczarowania. Jednym z członków grupy Euna jest jej dawny przyjaciel Hee-won. Ten chłopak to dawna miłość Jung Won jednak ich rozstanie nastąpiło w dość dramatycznych okolicznościach. Przeszłość ją dogoniła w momencie gdy zaczyna coś czuć do swojego nowego sąsiada.


Jun-Won stanie przed trudnym wyborem którego chłopaka wybrać. Dylemat ten jest naznaczony tragicznym piętnem. Każda decyzja będzie zła ponieważ musi na szali położyć życie drugiego człowieka.

Muszę się przyczepić do czegoś.Przeszkadzała mi podczas oglądania pewna niespójność w prowadzaniu historii, przeskoki i rwane sceny, jakby twórcy pędzili do końca aby właśnie finał utkwił widzowi w pamięci. Mi za to utkwiły w pamięci niełatwe dylematy głównej bohaterki i jej desperacka próba posklejania wszystkiego aby nikogo nie urazić. Czy jej się udało? Myślę że warto się samemu przekonać.

Młody Sukkie, oooo to jest to :) Jeszcze bez anoreksji ale za to z dużo mniejszymi umiejętnościami aktorskimi, ale są obecne, pragnę uspokoić. Między rokiem 2008 a 2010 w jego grze naprawdę widzę duży postęp. Rozwija się chłopak. No i jest w swoim ulubionym imagu, butnego zdolnego muzyka.

czwartek, 1 grudnia 2011

Jang Geun Suk- kalendarz fanowski

Świetny kalendarz fanowski Sukkiego. Znalazłam w sieci, więc przyklejam.
Ja dla siebie i dla Ani także zrobiłam już kalendarz na następny rok. Na pewno go zeskanuje żeby pokazać jak to epokowe dzieło wygląda :D



czwartek, 27 października 2011

Merry stayed out all night




W pogoni za Sukkim, w niedługim odstępie czasu obejrzałam następną dramę z jego udziałem. Tym razem udało mi się uniknąć w fabule schematu przebierania się za chłopaka. Za to główna bohaterka Ui Mae Ri (Moon Geun Young), pieszczotliwie zwana Merry,jest oczywiście biedną i nieszczęśliwą dziewczyną, nie odbiega od stereotypu obowiązującego w dramach, dodam że strasznie naiwną. Po raz kolejny się powtórzę ; zauważam to, analizuje, a pomimo tego wcale mi to nie przeszkadza. Rozumiem doskonale że to taka konwencja. Wróćmy do biednej Merry, bez matki ale za to z ojcem dłużnikiem na karku. Dodatkowo prowadząc nie swój samochód potrąca chłopaka na ulicy. Ten po lekkim zamroczeniu wstaje i rusza swoją drogą. Pod naciskiem właścicielki samochodu jak i z pełną świadomością że chłopak może żądać odszkodowania, Merry puszcza się w pogoń by go odszukać i uzyskać oświadczenie że poszkodowany nie rości sobie żadnych pretensji. Odnajduje go i tutaj zaczynają się kolejne perypetie tych dwojga. Tym bardziej że po pewnym czasie pojawia się ten trzeci. Prawdziwy książę z bajki, czyli kasa, uroda (podobno super przystojny, heheheh- jak dla kogo, ja się nie poznałam) i dobre serduszko. Właściwie Merry miota się przez 14 z 16 odcinków pomiędzy tymi dwoma Panami. Pomimo schematów i oczywistości z uwagą śledziłam poczynania Merry. Prawie zawsze prawdomówna, nikogo nie chcąca skrzywdzić, miła, dobrotliwa , gospodarna i oczywiście wpadająca nieustannie w kłopoty. Taka jest właśnie idealna główna bohaterka. No może ciutkę niezdecydowana ale nie oczekujmy za wiele, co by się działo przez 14 bitych godzin, gdyby dziewczyna wiedziała czego chce? No właśnie.






No ale będę szczera, nie dla Merry odpaliłam tę dramę tylko dla Sukkiego, jego śledziłam w tym filmie jeszcze uważniej. Zupełnie inna rola niż w You're Beautiful , moim zdaniem dużo gorszy scenariusz, więc pole do popisu mniejsze, ale pomimo tych mankamentów, byłam oczywiście zauroczona. Tym bardziej że Kang Mu Kyul grany przez Jang Geun Suka , to oczywiście doświadczony przez życie i los prawie bezdomny muzyk, którego w pierwszym odruchu natychmiast chcesz adoptować. Poza tym to artysta więc już ma duży plus u mnie, romantyk do bólu, udawał oczywiście że jest inaczej, i taki słodki i kochany a jak trzeba to i zawalczy o Merry, charyzmę także posiada i nie waha się jej użyć. Tak więc chociaż nie przepadam za długimi włosami u facetów to natychmiast wydały mi się a propos w tej sytuacji, tak samo z rzewnymi balladami których z zasady nie lubię, ależ oczywiście w tej dramie okazały się jak najbardziej na miejscu. Właściwie niepokojąco wszystko czego się tknął główny bohater było ok. Na miejscu Merry naprawdę nie zastanawiałam bym się przez czternaście godzin. Ale to dobrze że miała takie dylematy można było się przynajmniej przyjrzeć Sukkiemu nie tylko w akcji aktorskiej ale i w nowych odsłonach modowych. Po prostu w tej dramie dopiero zaczął szaleć w stylistyce. Widać ogólnej koncepcji filmu to nie przeszkadzało, więc mieliśmy prawdziwy pokaz ulubionych ciuchów Sukkiego. Dodam tylko, tak mimo chodem, że oczywiście nie bardzo trawię jak faceci tak się ubierają ale …. ba nie on, jemu jest we wszystkim wspaniale. :)




Teraz nastąpi autokrytyka, wiem że jest źle, zdaje sobie sprawę że się pogrążyłam tym filmem w kwestii Jang Geun Suka ale na wojnie i w miłości podobno wszystko dozwolone. Widząc mój ciężki stan – odstawiam Sukkiego na pewien czas, przynajmniej nie będę zaczynała nowych dram z nim. Postanowione, tylko na ile będę miała silną wolę.

A drama bardzo fajna swoją drogą, trzyma w napięciu, sentymentalna bardziej niż śmieszna, ale dla wielbicielek takiego kina – godna polecenia. No i te piosenki, jak zwykle zapadające w ucho na długo.

środa, 26 października 2011

You're Beautiful



Co tu dużo pisać, po skandalu zaczęłam szukać innych dram koreańskich. Wysoko we wszelkich top listach widziałam ciągle pojawiający się tytuł „You're Beautiful”. Właściwie dokładnie nie przeczytałam o czym jest ten film, z radości że mam dostęp do oglądania on-line, odpaliłam tę dramę.

No i totalne zdziwienie. Znowu ten sam schemat. Przeróżne skomplikowane okoliczności zmuszają główną bohaterkę do przebrania się za swojego brata bliźniaka. Nie żebym miała pretensje o schematy, daleka jestem od tego, bardziej wydaje mi się śmieszny ten zbieg okoliczności. Jak się potem okazało, wielce szczęśliwy, ponieważ ta drama okazała się kolejnym strzałem w dziesiątkę.

Żeby było jeszcze bardziej dramatycznie dla głównej bohaterki, jest ona w nowicjacie i przygotowuje się do ślubów zakonnych. A tu takie wyzwanie trzeba pomóc swojemu bratu by jego kariera muzyczna nie legła w gruzach i poudawać przez chwilę Go Mi Nam (Park Shin Hye). Ponieważ bohaterka ma dobre serce (wiadomo, prawie zakonnica) zgadza się na tą krótką zamianę, tylko do czasu gdy brat wydobrzeje i wyjdzie ze szpitala. Poprzez swoją izolację w zakonie, nie bardzo jest świadoma, że przyjdzie jej dołączyć do jednego z bardziej popularnych zespołów na rynku o wdzięcznej nazwie A.N.JEEL. Ogólnie koreańskie panny wydają się być bardzo naiwne i niewinne, ale połączenie koreańskiego dziewczęcia z prawie zakonnicą to bezapelacyjnie szczyt. Do tego Go Mi Nam, to chodząca generatorka kłopotów o nadzwyczajnych zdolnościach wpadania w nie. Ale czy to jest zarzut do komedii romantycznej? Tym bardziej że niedoszła zakonnica zostaje wrzucona w wir kariery show biznesowej znienacka. No i otaczają ją przystojni i wielce nią zainteresowani koledzy z zespołu. Można stracić głowę, przyznaje.



Przyznaje, że ja też ją straciłam, w sumie do tego samego mężczyzny co Go Mi Nam, jesteśmy zgodne w tym punkcie. Widziałam już w moim życiu nie jeden film, przeczytałam masę książek, ale takiego antybohatera w którym się z miejsca zakochuje, mój umysł jeszcze nie doświadczył. Filmowy Tae Kyung, lider zespołu, powinien budzić niechęć . Bo to przecież człowiek o tylu denerwujących cechach. Ale wszystko w nim kocham! I to że jest egoistą, pedantem, ma narcystyczny stosunek do siebie. Nawet to że jest hipochondrykiem, przeczulonym na własnym punkcie, oraz mało domyślnym idiotą, kurczę- nawet to mi się w nim podoba. Nie ukrywam że do fascynacji tą postacią przyczynił się zapewne Jang Geun Suk. To on wykreował tego kochanego megalomana. Postać zagrana po mistrzowsku, przerysowana tam gdzie trzeba, komediowa tam gdzie trzeba i słodka też w odpowiednich miejscach. Nie ujmuje oczywiście innym aktorom którzy naprawdę spisali się świetnie w tym filmie, ale gdyby nie Jang Geun Suk, ten film nie miałby takiego uroku. Przynajmniej dla mnie. Tak więc stałam się z połową Azji fanką tego oto Pana, którego znakiem rozpoznawczym w tej dramie jest tajemniczy Dziubek, i tak też został ochrzczony przez Anie i przeze mnie



Nie sposób także nie wspomnieć o piosenkach , które towarzyszą filmowi, przecież to film o zespole muzycznym, nie mogło ich więc zabraknąć. Są niewątpliwe świetnie ilustrującymi utworami szybko wpadającymi w ucho. I oto chodzi właśnie w dramach. Dodatkowym atutem jest to że aktorzy je sami śpiewają, więc jest pełnia szczęścia. Tym bardziej że większość wykonuje Jang Geun Suk. Tą dramą wpadłam w Sukkiego po uszy , przynajmniej na pewien czas.

czwartek, 20 października 2011

Jang Geun Suk - Hello Hello

Właśnie przeszłam pranie mózgu :))))
Może posłużę się formułą Misakiego bo najlepiej wyraża co czuję

Nienawidzę ballad, nienawidzę ballad, to jest niemożliwe żeby mi się podobały

A więc cały dzień ; Hello, Hello