piątek, 8 czerwca 2012

Tumblr i Futbol

Jestem jak najbardziej sportowym zwierzęciem. Z całą pewnością będę śledzić Euro i udziela mi się atmosfera święta futbolowego w naszym kraju.

Ale mam obecnie dużo większe słabości, pod postacią kwiatków. Jestem wzrokowcem który bez tych bodźców nie może się obejść i dlatego radosna koncepcja tumblra kompletnie mną zawładnęła. Zapraszam z chłopakami na moje blogi JGS i azjatyckich kwiatków . Z przerażeniem stwierdzam, że moja lista chłopaków jest ogromnie długa ale za to starannie wyselekcjonowana :)

wtorek, 5 czerwca 2012

Mars



Zaskoczyła mnie ta drama. Bez większego entuzjazmu podeszłam do niej. Sama fabuła z pozoru nie wnosząca nic nowego. Za to płaszczyzna psychologiczna z pewnością wpisująca się w obszary które mocno dają do myślenia i każą widzowi także stawiać sobie samemu niełatwe pytania.


Ona Han Qi Luo (Xu Xi Yuan) zamknięta w sobie, unikająca kontaktów z ludźmi dziewczyna. Funkcjonująca gdzieś z boku studenckiego życia, takie trochę przestraszone dziwadełko z którą już nikt nie próbuje się nawet zaprzyjaźnić. On Ling (Zhou Yu Min ) dusza towarzystwa, zbuntowany, pełen energii facet, któremu żadna kobieta się nie oprze. Utrapienie nauczycieli , idol rówieśników. Ona artystycznie uzdolniona, na kierunku malarskim, wyrażająca się przez swoje obrazy. On zaczynający karierę na torach rajdów motocyklowych. Woda i ogień. Różne światy, różni ludzie ale los ich zetknął, musieli się spotkać a przeznaczenie pcha ich ku sobie. Chociaż na początku obydwoje nie bardzo rozumieją co się dzieje, dlaczego ona zauważyła tego okropnego chłopaka a on tą szarą myszkę.

Ale żeby zdecydowali się być razem jeszcze muszą wiele zrozumieć i wiele przejść. Ling chce być w porządku w stosunku do swego przyjaciela który wyznaje mu że się podkochuje w tej cichej dziewczynie. Próbuje ich zeswatać i się nie wtrącać w te relacje, nie bardzo mu to wychodzi bo jest chłopakiem może nie bardzo poukładanym ale ogromnie serdecznym i próbującym wszystkim pomóc. Qi Luo z kolei staje się obiektem ataków zawiedzionych byłych dziewczyn Linga. Te szybko się zorientowały, że motocyklista za bardzo kręci się wokół tej dziwnej malarki. Wybawiciel w postaci Linga zawsze zjawia się w odpowiednim momencie by pomóc dziewczynie. Tym razem zamiast konia jest biały motocykl ale właściwie wszystko poza tym się zgadza.

Wspólne kłopoty i problemy zbliżają tę dwójkę do siebie. Zaczynają się przyjaźnić i odkrywać nawzajem. Ling chociaż postrzegany przez wszystkich jako wyluzowany chłopak, tak naprawdę boryka się z trudną i skomplikowaną przeszłością. Walczy ze swoją porywczą naturą i tragicznymi wspomnieniami. Qi Luo nie mniej została zraniona kilkanaście lat temu. Obydwoje próbują poukładać swoje pogmatwane życia i staję się dla siebie ogromnym wsparciem w walce o normalność i tą niełatwą miłość. Miłość która daje im niesamowitą siłę do zmian a jednocześnie tak bardzo mającą wpływ na ich zachowania. Ona staje się odważniejsze i zaczyna walczyć o Linga. On wprost przeciwnie, gdzieś przy niej traci całą swoją pewność za to zagląda w takie zakamarki swojej duszy których obecności się nie spodziewał.

Ciekawy zabieg został dokonany w tym filmie. Ling miał tak naprawdę dwa alter ego. Nie chce zdradzać do końca fabuły, w każdym bądź razie obecni są dwaj bohaterowie, którzy byli ogromnie ważni w jego życiu a stanowili odzwierciedleniem jego natury. Jeden spokojniejszy wyważony, zdolny i wrażliwy, zamknięty w sobie i nie radzący sobie ze swoimi problemami. Drugi kompletnie wyzbyty uczuć, bawiący się innymi, ich strachem i naiwnością. Za nic mający swoje życie oraz innych. I Ling pomiędzy nimi, doskonale ich obydwu rozumiejący ale pragnący wybrać swoją własną drogę.

Ta drama miała tą ogromną zaletę,że czym dłużej trwała tym bardziej przyciągała uwagę. Rozplanowanie emocji na wiele odcinków, to się udało twórcom "Marsa", właściwie większych przestojów nie było. Muzyka oraz atmosfera, trochę zahaczająca o thriller psychologiczny, to następne mocne punkty tego obrazu. Wady głównie istniały na poziomie scenariusza i finezji budowania pewnych kwestii ważnych dla akcji. Trochę wyglądało tak, że nagle scenarzysta wpadł na pomysł np. że wprowadzi jakąś postać i bach ni z tego ni z owego ona się pojawiała i od razu nasz bohater był z nią w zażyłych stosunkach. Gdyby dopracować takie kwestie i nie biec czasami na skróty naprawdę byłby to mistrzowski film, ponieważ porusza tyle ważnych spraw. Istotnych z punktu całego życia człowieka, nie tylko relacje z rówieśnikami, rodziną ale przede wszystkim z samym sobą. Ta tytaniczna praca którą wykonują główni bohaterowie by zacząć normalnie funkcjonować, te poświęcenie która ponoszą w imię tej normalności i szczęścia drugiej osoby, to naprawdę coś nad czym warto się zatrzymać. To także następna lekcja z cyklu życie i tak wszystko zweryfikuje trzeba się momentami nagiąć ale także walczyć o pewne kwestie. A zmiany zawsze są możliwe, tylko czasami na Twojej drodze musi stanąć osoba która będzie impulsem do nich.


W centrum uwagi przez cały film niewątpliwie jest postać Linga. To on zabiera całą przestrzeń, to on jest osobą w której dokonują się ogromne zmiany, który próbuje zrozumieć przeszłość a także swoją dziwną miłość do tej cichej i spokojnej dziewczyny. Tutaj muszę pogratulować twórcom że obsadzili Zhou Yu Min w tej roli. Bez niego ta postać nie byłaby tak wiarygodna, bez niego ten film by nie istniał i nie miał takiego emocjonalnego przekazu. Ta energia którą wygenerował ten aktor ma ogromny wpływ na odbiór tego filmu. A jego przystojność naprawdę może przyprawić o szybsze bicie serca i jest dodatkowym atutem ale ta rola wymagała czegoś więcej niż tylko wyglądania.

Początkowo trochę razi maniera takiego kreowania bohatera na siłę, jak w filmach z lat 90-tych. On piękny, na pięknym koniu zrobi wszystko dla niej. Ale w miarę towarzyszenia Lingowi i Qi Luo przekonujemy się, że nic nie jest piękne i doskonałe, a bohater na białym motocyklu musi pokonać demony przeszłości i dopiero odkryć, że może być prawy, sprawiedliwy i mieć cel w życiu. A ewentualne niedociągnięcia fabuły, przerysowania i uproszczenia nie przesłaniają przekazu tego filmu.
Pomimo tylu tragedii które przewijają się przez tę dramę, o czym pragnę uprzedzić, tak naprawdę wrażenie jest pozytywne. Jakaś nadzieja bije na przyszłość dla bohaterów i to wprowadza człowieka w dobry nastrój. Warto było przejść te wszystkie trudne chwile by znaleźć się w tym punkcie gdzie Ling i Qi Luo zaczną nowe wspólne życie, może nie najłatwiejsze ale razem, odnosi się wrażenie że są w stanie stawić czoła wszystkiemu.

Moja ocena 8/10

niedziela, 3 czerwca 2012

BigBang Still alive


No i dokonał się precedens dzięki tłumaczeniu Cleo, które przed chwilą umieściła na blogu tutaj, następny utwór Big Bang przyklejam jeden po drugim. Zrozumiałam że ta piosenka to mój hymn. Jest taka moja aż do bólu.

Już w mini albumie, ten krótki fragmencik robił na mnie wrażenie i cieszył ucho, a teraz w pełnej wersji i do tego z tymi wszystkimi pięknymi, mądrymi, gorzkimi i tak prawdziwymi słowami trafia prosto we mnie. I naprawdę z łatwością ten tekst mogę zinterpretować pod własną osobę. To jest właśnie geniusz przekazu.


sobota, 2 czerwca 2012

BigBang - Monster



Nowa piosenka, nowy teledysk i uaktywnienie bigbangowego wirusa :)

Ale co tu dużo pisać, chociaż chłopaki się starają i to widać i słychać ja jestem sfokusowana tylko na jednego słusznego, czyli G Dragona. W każdym wydaniu go kocham i w tym z rogiem który mi kompletnie nie przypomina rogu a uszko,i w tym czerwonym irokezie. A już szczególnie w tym białym garnku na głowie, jest niestety taki seksowny. Te włosy w zwolnieniu robią niesamowite na mnie wrażenie a on sam i kadry z nim to jak żywcem wyjęte wszystko z anime.


I muszę też się pozachwycać nad ekspresją, która naprawdę do mnie przemawia, ale zdaje sobie sprawę z mojego nieobiektywizmu. Końcówka MV scena z "I think I'm sick"
to dla mnie mistrzostwo, mogę odtwarzać to naokrągło. Wiem nie jestem normalna ale na szczęście widzę te tłumy towarzyszące mi w tym szaleństwie i tak jakoś mi raźniej.


O samej piosence, na razie mogę napisać że mi się podoba, totalnie może mnie nie zmiotła, ale ja na początku zawsze tak mam, a potem przychodzi olśnienie, może i ta okaże się takim. Cleo jak zwykle zrobiła błyskawiczne tłumaczenie - zapraszam

Wiem, że skupiam się na stronie wizualnej ale ona jest dla mnie równie ważna jak muzyka i tym także się nakręcam i zachwycam.

poniedziałek, 28 maja 2012

Rooftop Prince


Ta drama była dla mnie hitem wiosennego sezonu. Każda produkcja związana z podróżami w czasie niezmiennie mnie kręci, ale jeśli jest to serial koreański ze wszystkimi schematami to mogłam się spodziewać uczty. I rzeczywiście tak było, komedia i melodramat w jednym. Niezapomniana drama, ja ją zaliczam z pewnością dla klasyków. Czyli trzeba koniecznie zobaczyć.

Za górami, za lasami a właściwie 300 lat temu, w okresie Joseon w którym dzieją się zawsze wszystkie wątki historyczne, żył sobie książę i dwie panny, dobrze i bogato urodzone. Młodsza jeszcze w latach beztroski dziecięcej została przeznaczona na jego żonę. Starsza jej pozazdrościła i siostrę oszpeciła, zajmując miejsce u boku księcia Lee Gak (Micky Yoochun). Cudowne małżeństwo kończy się z dniem tajemniczej śmierci księżniczki. Książę wpada w rozpacz i za wszelką cenę pragnie wyjaśnić co było tego przyczyną. Zabiera swych 3 kamratów i rusza w poszukiwaniu prawdy. Nie wie jeszcze, że droga do jej odkrycia skręca nieoczekiwanie w inne stulecie. W tajemniczy i magiczny sposób on i jego trzej przyboczni słudzy przenoszą się do Seulu roku 2012. Lądują na poddaszu mieszkania Park Ha (Han Ji Min). Każdy by się mocno przestraszył lub co najmniej zdziwił gdyby nagle w jego pokoju zmaterializowało się czterech mężczyzn, co prawda niczego sobie, ale wyglądających jakby właśnie uciekli z planu historycznego filmu. Po chwilowym szoku z obu stron, Park Ha, kobieta zaradna radząca sobie nie w takich opresjach, wpada na jedyny właściwy pomysł, trzeba natychmiast pozbyć się intruzów. Wywozi ich pod wskazany adres, czyli najbardziej okazały pałac w mieście, gdzie jak się upiera "przywódca" tej szajki, czyli niejaki "Wasza wysokość" książę, właśnie tam rezyduje. To zapewne tak jakby ktoś w Krakowie podał adres zamieszkania po prostu Wawel. Dla Park Ha wszystko się zgadza, ekipa filmowa pewnie kręci jakiś film i pełna ulgi pozostawia "historyczne" towarzystwo. Kiedy wydaje się że już ich się pozbywa, niestety na skutek różnych perturbacji wracają jak bumerang na jej skromne poddasze.



Park Ha postanawia zagospodarować chłopaków. Skoro nie mają się gdzie podziać są bez pieniędzy a ona właśnie rozkręca warzywny interes mogą trochę popracować u niej. Radzi sobie nawet z przemądrzałym i aroganckim "Wasza Wysokość" przebiera swoich nowych robotników w gustowne dresiki i zapędza do pracy. Nie są to najłatwiejsi w opanowaniu pracownicy, ale nadzwyczajną siłą , groźbą szantażem oraz krzykiem udaje się opanować w miarę trójkę, "Wasza wysokość" się opiera, co irytuje pełną dobrej woli dziewczynę. Książę jednak jest już pochłonięty nową sprawą, właśnie dostrzega swoją księżniczkę, dziewczynę identycznie wyglądającą jak jego zmarła żona. Wpada w euforie jest przekonany o tym że to aktualne wcielenie jego ukochanej i to znak, że uda mu się rozwiązać zagadkę z przeszłości. Aby widz się nudził, trzeba wspomnieć, że szacowny przybysz z przeszłości zostaje pomylony z Yong Tae Yong, do którego jest łudząco podobny. Tae Yong niefortunnie zaginął 3 lata temu w USA i rodzina jest przeszczęśliwa z cudownego odnalezienia a brak pomięci wstecznej u tego nieszczęśnika, bynajmniej nikogo nie dziwi. Akurat z tego nieporozumienia Książe raczej jest zadowolony, ponieważ zaginiony młodzieniec jest spadkobiercą ogromnej fortuny, co odpowiada jakby statusowi i pozycji dobrze urodzonego szlachcica. Sytuacja naprawdę jest dużo bardziej skomplikowana, bo za równo współczesna księżniczka jak i Park Ha są spokrewnione. Dla wszystkich wielbicieli wątków detektywistycznych, zagadek wszelkiego rodzaju materiału na snucie teorii kryminalnych z pewnością nie zabraknie


Najciekawsza dla mnie jest zawsze konfrontacja podróżnika w czasie z obcym mu terenem. To zderzenie i szok, który musi przeżywać osoba niespodziewaniem wrzucona w zupełnie obcy jej świat. I tutaj najlepsze momenty dramy, te najśmieszniejsze i te najbardziej łapiące za serce miały płaszczyznę tego zderzenia dwóch epok. Epickie sceny, prześmieszne próby odnalezienia się czterech przybyszów z przeszłości we współczesności, tym stał początek dramy i za to pokochały ją setki tysięcy widzów. Trzeba jednak bohaterom oddać hołd że wyjątkowo szybko i sprawnie ujarzmili za równo zawiłości techniczne jak i obyczajowe XXI w. W czym niewątpliwie pomogła im Park Ha z którą się zżyli a Książe, wbrew swej ogromnej miłości do księżniczki, zaczął czuć coś więcej niż przywiązanie. Jego pochodzenie i kultura w której się wychował naturalnie predysponuje "Jego Wysokość" do zachowań aroganckich, dumnych i nie znoszących sprzeciwu, ale przeszedł niezłą szkołę we współczesnym świecie i udało mu się złamać część swoich barier by się przystosować. Robił to jednak po swojemu w cudowny - cudaczny sposób, który z miejsca pokochałam



Muszę przyznać, że w kwestii Yoochun'a w tej dramie popadałam w radosne zdziwienie. Rozpoczęłam oglądanie Rooftopa bez większej nadziei że "Kamienna Twarz" jaką charakteryzowała się jego rola w "Sungkyunkwan Scandal" może coś z siebie wykrzesać. O jakże się myliłam, z maski nic nie wyrażającej którą zapamiętałam po poprzedniej dramie , otrzymałam świetną pełną emocji grę aktorską. Ta przemiana najpierw wprawiła mnie w zdumienie, potem oszołomienie i śledzenie każdego ruchu Yoochuna. Niespodziewanie przeszło to w uwielbienie, zaczynające się od stóp w górę, bo proszę państwa, och te nogi, nie można od nich wzroku oderwać. Poza tym powinien dostać Oskara za zagranie warzywa. Zdecydowanie wyraz artystyczny kamiennej twarzy w tej kreacji zasługuje na laury.
Co do roli żeńskiej Han Ji Min, to ja zauważyłam u siebie następującą prawidłowość, że nie zwracam ogólnie uwagi na Panie dopóki mi nie przeszkadzają. Ta zdecydowanie mi nie przeszkadzała jako partnerka dla Yoochuna ale także jakoś szczególnie w żadnym punkcie nie zachwycała.

Muzyka to oddzielny temat w Rooftopie. Naprawę z prawdziwą przyjemnością słuchałam i wyłapywałam wszystkie bez wyjątku instrumentalne ilustracje muzyczne. Moim zdaniem ocierające się o mistrzowskie wyczucie nastroju tej dramy. Piosenki Z OST'a, tak naprawdę zapamiętałam dwie tą w wykonaniu ALi i Jay Park'a Happy Ending, która wprawia mnie za każdym razem w doskonały radosny nastrój.



Wątków i płaszczyzn ta drama miała naprawdę sporo, romansowy, historyczny, fantastyczny, metafizyczny i kryminalny, czasami mam wrażenie że scenarzysta lekko się gubił, aby to posklejać w jedną zgrabną całość. Dla mnie osobiście za duży nacisk był położony na te czarne charaktery, które oczywiście musiały być, ale ich postacie były wyraźnie przegadane. Wolałabym jednak oglądać panów podróżników w czasie. Ich przygody bardziej mnie zajmowały.I tak jak pierwsza połowa dramy jeszcze zachowywała równowagę pomiędzy wątkami humorystycznymi a pozostałymi tak w drugiej części już skupiono się głównie na romansie i sensacji z elementami melodramatu jedynie okraszonymi scenami komediowymi. Absurd który uwielbiam i królował na początku dramy został zepchnięty przez melodramat. Nie mogę jednak odmówić twórcom że potrafili grać na uczuciach widza, na tyle skutecznie, że ja niewiasta prawie nigdy nie roniąca łez w przedostatnim odcinku że zdziwieniem stwierdzam że mi oczy zawilgotniały. Chyba każdy z oglądających miał inny pomysł na rozwiązanie problemu pary głównych bohaterów, których daty narodzin dzieliło 300 lat a los perfidnie pozwolił się spotkać. Może zakończenie jakie zaproponowali twórcy nie w pełni mnie satysfakcjonuje ale przyznaje, że z punktu widzenia buddyzmu jak najbardziej wpisująca się doktrynę. Bo osią tej dramy są zagadnienia związane z reinkarnacją i wiara w przyczyny oraz skutki naszych czynów. Nie istnieją nagrody i kary są tylko wzajemne relacje nad którymi należy pracować. I uprzedzam pytania, nie ma jednoznacznej odpowiedzi czy ta drama kończy się dobrze czy źle. Każdy może zinterpretować to według własnego uznania.


Jestem jednak przekonana że wszyscy lubiący oglądać dramy koreańskie znajdą coś dla siebie i z pewnością nie będą się nudzili. Bo ten obraz jest epicki, absurdalny, romantyczny, dramatyczny czyli taki tytuł który wywołuje emocje u dramopożaraczy i się o nim nie zapomina. Mi osobiście będzie się na zawsze kojarzył z Joseon Power Rangers i kolorowymi dresami, kultowym jogurcikiem, dumną postawą księcia poruszającego się krokiem pawia ze założonymi rękoma do tyłu.

Chciałam napisać krótko, zwięźle ale jak zwykle mi się nie udało, bo nie umiem moich emocji związanych z tym tytułem zamknąć w kilku zdaniach. Najważniejsze jednak aby przeczytać wstęp i zakończenie, mam nadzieje że przesłanie dotrze i Ci którzy jeszcze nie oglądali jednak skuszą się na ten tytuł. Zachęcam. Na razie na gorąco przyznaje mocną dziewiątkę.




Moja ocena 9/10

środa, 23 maja 2012

5 najbardziej gorących gwiazd Hallyu Star

Tym razem ranking według obcokrajowców mieszkających w Korei. Inne spojrzenie, pewnie nam odrobinę bliższe. Myślę że pierwsze miejsce nie będzie dla nikogo zaskoczeniem :P

wtorek, 22 maja 2012

Leessang ft. Ali "I'm Not Laughing"

Anulak znalazła tę piosenkę a ja w nią totalnie wpadłam :) Leessang którzy współpracują z Drunken Tiger i tutaj w tym utworze z ALi. Nie dziwne więc, że te klimaty mnie pochłonęły tak mocno.
Piosenka jak i teledysk po prostu świetne.