Dzisiejsza moja propozycja :) Może i kłopoty ale w jakże pozytywnej wibracji, przez wszystko można przejść śpiewająco. Uwielbiam xD
czwartek, 6 września 2012
środa, 5 września 2012
Alberto, vivat Alberto
Zdaje się sobie sprawę że Was to kompletnie nie interesuje, ale muszę się pocieszyć, muszę zostawić ten wpis z kronikarskiego obowiązku.
Cóż za piękny etap Alberto, cóż za emocje nam dzisiaj sprzedałeś. Kocham Cię właśnie takiego, chce Cię oglądać takiego.
Mam nadzieję że utrzymasz generalkę do końca Vuelty.
Dzisiejszy 17 etap przejdzie do historii, wreszcie był czysty sport a nie kalkulowanie kto z kim i dlaczego. Liczy się tylko zwycięstwo i to prawda bo dla takiego zawodnika który chce coś udowodnić to rzeczywiście najlepsza broń aby zamknąć buzie krytykantów. Jakie nudne były Tour de France i Giro bez Contadora. Jaka piękna walka była dzisiaj, która z pewnością przejdzie do historii. Jakże się cieszę że mogłam to obejrzeć xDD
Cóż za piękny etap Alberto, cóż za emocje nam dzisiaj sprzedałeś. Kocham Cię właśnie takiego, chce Cię oglądać takiego.
Mam nadzieję że utrzymasz generalkę do końca Vuelty.
Dzisiejszy 17 etap przejdzie do historii, wreszcie był czysty sport a nie kalkulowanie kto z kim i dlaczego. Liczy się tylko zwycięstwo i to prawda bo dla takiego zawodnika który chce coś udowodnić to rzeczywiście najlepsza broń aby zamknąć buzie krytykantów. Jakie nudne były Tour de France i Giro bez Contadora. Jaka piękna walka była dzisiaj, która z pewnością przejdzie do historii. Jakże się cieszę że mogłam to obejrzeć xDD
poniedziałek, 3 września 2012
Junya
Zgodnie z tytułem tego bloga powinnam o tej istocie wspomnieć. Historia naszej znajomości jest krótka acz bardzo intensywna i gorąca. Pokazała mi go Medzi, tak mimo chodem i pewnie nawet ona sama się nie spodziewała że przejdzie to w tajfun w moim wydaniu. Co bardziej wrażliwi oburzający się, mogę sobie podarować ten wpis.
Wystarczyła jedna zarwana noc i dogłębne przestudiowanie zdjęć oraz katowanie się coverem w jego wydaniu, by mnie to chłopcze rozłożyło po prostu na części pierwsze. Następny dzień byłam odcięta totalnie od rzeczywistości. Niektórzy to mogą nawet potwierdzić. ^_^
Naprawdę mi wstyd, ooooo wcale mi nie wstyd. Naprawdę jest zdziwiona moją reakcją poza kontrolą, ale miałam tyle zabawy , uuuuuuuuuu. Coś tam się zastanawiam nad moją kondycją umysłową, ale to jest krótkotrwała zaduma w temacie.
Dla trzeźwo myślących kilka szczegółów by się mogli słusznie oburzyć. Słodka twarzyczka Junya to efekt operacji plastycznych, jak to w Azji bywa chłopak zainwestował w siebie. A że dobry wygląd potrzebny mu jest w pracy to naprawdę stworzono niezłe dzieło chirurgii plastycznej. Na tyle niezłe że mdleją tu już i umierają nawet dziewczęta z kraju nad Wisłą, co wyrażają na odpowiednim FP.
Kilka słów o wokalnych talentach. Medzi wie, bo to przeanalizowałyśmy, że Junya śpiewa lepiej niż Pan w oryginale :) Azjaci są naprawdę niezwykle uzdolnieni na wielu polach, ale talenty po prostu są wszędzie. Sama piosenka jest piękna a on w niej jeszcze piękniejszy :D
Junya bynajmniej śpiewaniem nie zarabia na życie. Jest striptizerem i prostytuuje się, a w bonusie jeszcze wygina swe ciało na rurze. I ma to coś w sobie że zniewala wielu, swoim bishowym urokiem. Bo to kolejny bisz wcielony w mojej kolekcji.
Trudno sięgam dna wiem, ale nie mogę się opanować, rzucił na mnie czar ale w sumie to zawodowiec, więc jego zdolności są naprawdę przewielkie, a ja taka słaba :) I ta specjalna technika robienia sobie zdjęć, opanowana do perfekcji. Mistrz uwodzenia po prostu.
I drobnymi literkami link do mojego filmiku z nim w roli głównej KLIK co tylko świadczy o tym jak było źle.
Dżastaaa ile ja mentalnie mam lat ?
niedziela, 2 września 2012
BIGSTAR Hotboy
Wczoraj w sieci wszyscy się obudzili że półtora miesiąca temu wyszedł taki fajny song :)
A więc hotboys, zobaczymy jak sobie będziecie radzić :D Ja mam wrażenie że tonowo w tym rapowaniu wpadają na poziomy rejestrów Dragona, albo ja źle słyszę ;)
A więc hotboys, zobaczymy jak sobie będziecie radzić :D Ja mam wrażenie że tonowo w tym rapowaniu wpadają na poziomy rejestrów Dragona, albo ja źle słyszę ;)
piątek, 31 sierpnia 2012
G-DRAGON - THAT XX
Nie ukrywam że z ogromną niecierpliwością czekałam na nową płytę Dragona. Pierwsza piosenka plus MV jakoś do mnie nie przemówiły, za to ta jak najbardziej. Cieszy, buja i ma przekaz który bardziej mnie osobiście rusza niż w One of a King.
To nieplanowane wypikowanie słowa (sk...wiel) wyszło tylko tej piosence na dobre, przynajmniej ja tak uważam :)
Tłumaczenie polskie można przeczytać u Cleo
To nieplanowane wypikowanie słowa (sk...wiel) wyszło tylko tej piosence na dobre, przynajmniej ja tak uważam :)
Tłumaczenie polskie można przeczytać u Cleo
Lovely Complex anime
Uwielbiam takie produkcje w których człowiek jest w stanie totalnie się zanurzyć. Pochłaniać odcinek za odcinkiem, ściskając kciuki za głównych bohaterów. I tak mniej więcej wyglądało moje oglądanie "Lovely Complex". Czyli świetnie się bawiłam na tym anime.
Żyjemy w świecie w którym wszystko musi być doskonałe inaczej zostanie wyrzucone poza nawias. A jeśli nawet nie doskonałe to nie odbiegające zbytnio od normy. Niestety Reisa Kazumi odbiega i to bardzo od przeciętnej wzrostu dla zwykłej dziewczyny w Japonii. Gdy ją poznajemy na początku liceum mierzy już 170 cm i ciągle rośnie. Staje się to przyczyną licznych żartów kolegów ze szkoły i wiecznego kłopotu w znalezieniu odpowiedniego chłopaka. Reisa ma także pewną tendencję do wpadania w kłopoty, jej trochę proste żeby nie nie napisać prostackie podejście do pewnych zagadnień pakuje ją w kłopoty. Ale jak każda nastolatka chce być akceptowana przez otoczenie oraz koniecznie się zakochać ale tak na zawsze i bez żadnych ale po przecinku.
Jednak kandydatów wokół brak, a na dodatek z gimnazjum do liceum trafia także jej wróg z którym jest w odwiecznym konflikcie Atsushi Otani. Chłopak z kolei zawsze był najniższy w klasie i obydwoje byli wyśmienitym celem do żartów, co się przekładało w nieustanne konflikty pomiędzy nimi, nieustające przytyki względem siebie. Te relacje natychmiast się przenoszą na nowe środowisko. Ich kłótnie bawią rówieśników i nawet są okrzyknięci parą komików „All Hanshin Kyojin”. Dla wszystkich jest to zabawane poza Reisą i Atsushi, muszą jednak obok siebie egzystować. A to wspólne przebywanie nie jest jednak do końca złe,okazuje się że mają mnóstwo wspólnych tematów i zainteresowań i chociaż oni tego nie zauważają to tak naprawdę poza epizodycznymi utarczkami świetnie się dogadują.
Jak łatwo się domyśleć, to zmierza w jednym tylko kierunku, uczucia które rodzi się pomiędzy tym dwojgiem. Pierwsza doznaje olśnienia Reisa, że ten karzełek stał się dla niej kimś naprawdę ważnym w życiu. Kiedy nieśmiało zaczyna robić podchody, a raczej w swój specyficzny Reisowy sposób pragnie na siebie zwrócić uwagę, nie do powtórzenia z mnóstwem komicznych sytuacji, na horyzoncie pojawia się ta trzecia, czyli była dziewczyna Atsushi. Zaczyna się walka o uczucie, próba udowodnienia że nic się nie liczy poza tym co jest pomiędzy nimi. Problem polega na tym że chłopak nie widzi w Reisie kandydatki na dziewczynę a tylko świetną kumpelkę z którą miło można się powygłupiać.
Miłość jest ślepa i to jest właśnie świetne podsumowanie tej historii. Gdy tak naprawdę rodzi się uczucie nie jest przecież ważne; czy ktoś jest wysoki czy niski, gruby czy chudy,ważne jest to co jest pomiędzy dwojgiem ludzi. Kompleksy gdzieś znikają lub nie urastają do problemów nie do pokonania. Główna bohaterka to tak naprawdę alter ego większości nastolatek z mnóstwem problemów na swój temat. W tym anime i mandze jest świetnie pokazany cały skomplikowany proces rodzącego się uczucia. Jak trudno czasami przejść ze stopy przyjaźni na poziom relacji głębszej uczuciowo.
Lovely Complex wyróżnia się nie tylko świetną bohaterką ale też całą plejadą doskonałych postaci drugoplanowych. Gdyby nie one pewnie temat by się szybko wypalił a tak, mamy kilkanaście naprawdę ciekawych odcinków. Końcówka trochę przybierała formę kręcenia się w kółko z fabułą ale nie zmienia to ogólnie świetnego wrażenia po obejrzeniu tego anime. Nie jestem jakąś znawczynią techniki kręcenia filmów animowanych. Mogę tylko napisać że sama kreska była przyjemna ale nie zachwycała mnie w żadnym punkcie. Najważniejsze że postacie mi się nie myliły, a to u mnie już duży plus. Myślę jednak że tu wizualne aspekty schodzą na drugi plan, ważniejszy jest ogólny przekaz tej historii, bardzo prawdziwy i życiowo ważny.
środa, 22 sierpnia 2012
LEDApple Time is up
Niedawno odkryłam, niedawno wsiąkłam więc się z Wami dzielę następnym energetycznym przebojem :)))
Może chłopcy nie wyginają się mega ale piosenka po mało obiecującym początku naprawdę porywa :)
Może chłopcy nie wyginają się mega ale piosenka po mało obiecującym początku naprawdę porywa :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








