Jak można skomplikować banalną sytuację: dwaj młodzi ludzie pracują w uczelnianym laboratorium? W bardzo prosty sposób. Tatsumi Souichi,jest senpai‘em studenta Morinagi Tetsuhiro, spędzają ze sobą bardzo wiele czasu ratując kolonie bakterii przed wyginięciem. Umysł Marinagi jest jednak zajęty nie tylko pracą naukową ale także uczuciem do swojego Senpaia. Chłopak jest naprawdę odważny, po 3 latach wyznaje swoje uczucia, pomimo tego że ma świadomość homofobii jaką prezentuje Tatsumi. Ale dla pełnego obrazu. Nie jest to zwykła niechęć ale głęboka nienawiść, która w połączeniu z mocno wybuchowym charakterem, często popartym rękoczynami, przeistacza się w prawdziwą wściekłość. Każda wzmianka w temacie homo wywołuje furię Tatsumiego . Ma ona źródło w całkowitym niepogodzeniem się z skłonnościami rodzonego brata, który opuszcza rodzinę by zamieszkać ze swym ukochanym.
Marinaga ma szczęście, udaje mu się przeżyć swoje wyznanie. Ale jego relacje z Senpaiem się nie zmieniają. Mija kolejny rok i następuje nieoczekiwany zwrot akcji. Na skutek mało skomplikowanej sytuacji, czyli popijawy w domu Marinagi, przez przypadek (co należy zaznaczyć), Senapai wypija tajemniczy płyn. Butelka zawiera substancję która ma niesamowite właściwości pobudzające. Młody student wie że taka okazja może już nigdy się nie zdarzyć i pomimo ostrej lecz nie do końca przekonywującej obrony, wykorzystuje sytuację. Gdy dzionek wstaje, a Senpai budzi się z narkotykowego i pijackiego odrętwienia, cóż następuje istne pandemonium. Senpai miota gromy, butelki oraz wściekłe słowa w swojego współpracownika. Tym razem Marinaga ledwie uchodzi z życiem ale doskonale zdaje sobie sprawę, że musi zejść z oczu rozwścieczonemu do granic możliwości Tatsumiemu. I znika z uczelni.
Oczywiście można tę sytuację skomplikować jeszcze bardziej. Ponieważ zniknięcie studenta, zamiast ulgi wprowadza ogromny niepokój i zamieszanie w głowie Senpaia. Tęsknie wystaje pod jego mieszkaniem, próbuje kontaktować się z jego rodziną i coraz bardziej wpada w panikę. Jednak ku jego wielkiej uldze po 2 tygodniach Marinaga pojawia się w mieszkaniu, żeby zabrać rzeczy. Myliłby się ten kto myśli że już wpadli sobie w ramiona, no może na dwie sekundy. To raczej kolejne piramidalne komplikacje i pokręcone tłumaczenia Senpaia. Ten człowiek kompletnie się pogubił. Ale jego walka z samym sobą i całkowicie nieuświadomione uczucia dostarczają czytającym tyle zabawy. To niewolnik swoich przekonań, który nie chce zmienić zdania w temacie związków męsko-męskich. Problem polega tylko na tym że jego nie do końca rozpoznane reakcje oraz ciało buntują się przeciwko niemu. I tak przez następne 9 rozdziałów. Nudne? Wcale nie, ponieważ Marinaga małymi kroczkami zmienia zatwardziałego homofoba. Ale droga jest jak przez mękę ,bo to walka z despotą który ma okazję odegrać się zawsze w pracy, irytować, wybuchać, mieć pretensje o wszystko do biednego Marinego . Ale te krótkie, reglamentowane dość mocno chwile, gdy Senpai jest odrobinę bardziej znośny , uległy i właściwie bezbronny, są nagrodą za wszystko.
To naprawdę świetna i wciągająca manga. Na pewno nie dla osób które nie tylko gorszą związki jednej płci, ale także zbyt dosłowne rysunki. Oczywiście granica przyzwoitości w mojej ocenie nie została przekroczona ale… na pocałunkach się te historie zazwyczaj nie kończą. Autorka pomimo przewidywalnych dość schematów, umiała stworzyć wciągającą fabułę z doskonałymi dialogami. Idealnie nakreślona postać Tatsumi a czytelnik całkowicie jest pochłonięty jego wewnętrznymi przemianami. A to wszystko ubrane w znakomite rysunki. Historie, tych dwóch facetów, której końca na razie nie widać, czytałam szybko i z prawdziwą przyjemnością, nie tylko estetyczno-wizualną, ale także w wymiarze dobrego humoru sytuacyjnego.
Została także zrealizowana anime pod tym samym tytułem na podstawie bodajże pierwszego rozdziału. Na pewno wersja filmowa jest interesujące ale manga w mojej ocenie o wiele lepsza.
piątek, 2 września 2011
Aviv Geffen
Poszłam za ciosem i słucham następnego izraelskiego artysty.
Aviv Geffen to kolejna megagwiazda na rynku izraelskim. Ma na swoim koncie 14 albumów solowych oraz bardzo udaną współpracę i turne po Europie z zespołem Blackfield. Na moje ucho łączy wiele gatunków muzycznych, przeważają jednak popowo-rockowe kawałki. Nie stroni także od muzyki klubowej.Jego twórczość oraz image to wyraźne wpływy i fascynacja Davidem Bowie.
Geffen mocno zaangażowany w walkę o pokój w swoim kraju,co przekłada się na jego twórczość oraz teksty piosenek. Postrzegany jako kontrowersyjny artysta o niekonwencjonalnym zachowaniu oraz wyglądzie. Ale cóż ja właśnie takich lubię....
Aviv to syn poety Yonatana Geffena, którego korzenie są silnie związane z Polską.
Pozwoliłam sobie wkleić dwa remixowe utwory które bardziej mi się podobają, ale oryginały do odnalezienia na youtubie
Tomorrow
Aviv Geffen אביב גפן מחר przez Pfff
It Was Meant To Be A Love Song
It's Alright
czwartek, 1 września 2011
Podwójna dawka Loveless
Może to niesamowite zrządzenie losu, ale dzisiejszy dzień jest pod znakiem Loveless.
Otrzymałam cudowny prezent na urodziny od Ani. Ona jedna wie ze kocham Soubiego i była na tyle kochana ze narysowała mi tego przystojniaka. Jestem tymi rysunkami zachwycona. Najlepszy prezent jaki dostałam od lat. Jestem szczęśliwa! Po prostu wielkie dzięki i szacunek za talent. Soubi od Ani będzie wisiał na honorowym miejscu w moim pokoju oczywiście.
Ale to nie koniec wrażeń związanych z Loveless. Trafiła do mnie także paczka z księgarni właśnie z tą mangą. Zaszalałam i kupiłam sobie wydanie papierowe, ponieważ ogromnie podoba mi się ta historia i bohaterowie, w szczególności jeden z nich.
To moja pierwsza manga w życiu, którą mogę trzymać w dłoniach i delektować się kreską poza ekranem komputera.
Naprawdę cudowny dzień z Loveless!!!
Otrzymałam cudowny prezent na urodziny od Ani. Ona jedna wie ze kocham Soubiego i była na tyle kochana ze narysowała mi tego przystojniaka. Jestem tymi rysunkami zachwycona. Najlepszy prezent jaki dostałam od lat. Jestem szczęśliwa! Po prostu wielkie dzięki i szacunek za talent. Soubi od Ani będzie wisiał na honorowym miejscu w moim pokoju oczywiście.
Ale to nie koniec wrażeń związanych z Loveless. Trafiła do mnie także paczka z księgarni właśnie z tą mangą. Zaszalałam i kupiłam sobie wydanie papierowe, ponieważ ogromnie podoba mi się ta historia i bohaterowie, w szczególności jeden z nich.
To moja pierwsza manga w życiu, którą mogę trzymać w dłoniach i delektować się kreską poza ekranem komputera.
Naprawdę cudowny dzień z Loveless!!!
środa, 31 sierpnia 2011
Harel Skaat
Zaczęło się niewinnie. Chciałam obejrzeć występ Bartka kolegi Ani, na karaoke. Wykonanie bardzo mi się podobało szkoda że nie zostało docenione przez oceniających.
Jednak piosenka była na tyle elektryzująca że postanowiłam poznać wykonawcę iii całkowicie mnie zachwycił. Chociaż przyznam że nie za bardzo gustuje w takim stylu muzycznym,czuje jednak moc i magię tego głosu.
Oto kilka informacji z facebookowej strony fanów Harela
Harel Skaat urodził się 8 sierpnia 1981 roku w Kfar Saba, ok 15-20km na wschód od Tel Avivu. Od najmłodszych lat brał udział w różnych festiwalach i konkursach piosenki. Popularność zyskał w 2004 roku dzięki uczestnictwie w drugiej edycji programu "Kochav Nolad" (izraelski odpowiednik Idola), gdzie zajął drugie miejsce.
Dwa lata później wydał swój pierwszy album, zatytułowany po prostu "Harel Skaat", który po 3 tygodniach osiągnął status złotej płyty a ostatecznie pokrył się platyną.
I najnowszy utwór, który całkowicie mnie wkręcił...
Skarby Korony Hiszpańskiej
Będąc w Krakowie obejrzałam wyjątkową wystawę zbiorów Korony Hiszpańskiej. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się że to była barterowa wymiana za "Damę z Gronostajem" , która opuściła nasz kraj, by znowu podróżować po Europie.
Wystawa naprawdę wyjątkowa i jeśli ktoś będzie miał możliwość zobaczenia jej, serdecznie polecam. Hiszpanie oczarowani mnie przede wszystkim kolorami, delikatnością i precyzją wykonania jubilerskich dzieł, radosnym podejściem do codziennego życia, specyfiką kultu religijnego. Uderzył mnie szczególnie kontrast pomiędzy naszymi dziełami z tych samych okresów, ciężkimi ciemnymi i właściwie ponurymi, ciągle odbijającymi cierpienia narodu. Hiszpanie to słońce, feria barw i nawet o rzeczach bolesnych można opowiadać inaczej. Nabrałam ogromnej ochoty na kontynuowanie przygody z hiszpańską sztuką. Mam nadzieję że kiedyś odwiedzę tej kraj.
Muzeum Narodowe w Krakowie, kolejny raz przygotowało wystawę na bardzo wysokim poziomie, prezentacja dzieł i obrazów, moim zdaniem bez zarzutu. Tym bardziej warto było poświęcić tylko 11 złoty, by obejrzeć niektóre eksponaty które nigdy wcześniej nie były prezentowane zwiedzającym.
Doménikos Theotokópoulus zwany El Greco - Adoracja imienia Jezus lub Alegoria Świętej Ligi, ok. 1577–1579
"Złożenie do Grobu" autorstwa Domenico Robustiego, zwanego Domenico Tintoretto
Hełm typu burgonet,Mediolan, ok. 1545–1550, stal, złoto
Wystawa Skarby Korony Hiszpańskiej. Patrimonio Nacional de Espana to pokaz stu arcydzieł z lat 1470 – 1870, które wypożyczyło Patrimonio Nacional de Espana - instytucja zarządzająca dobrami królewskiego dworu hiszpańskiego. To zabytki najwyższej klasy artystycznej, które stanowią krótki przewodnik po historii kolekcji królewskiej. W Gmachu Głównym Muzeum możemy oglądać m.in. sławne obrazy El Greca, Veronese'a, Tycjana, Tintoretta, Zurbarana, Ribery, Moralesa, Velasqueza, Goi. Szczególnie dla nas ważne są portrety namalowane przez Marcina Kobera, wyobrażające późniejszego króla Zygmunta III Wazę i Annę Marię Wazównę. Na wystawie znajdują się także znakomite dzieła rzemiosła artystycznego, srebra, zbroje, porcelana, szkło i meble.
Wystawa naprawdę wyjątkowa i jeśli ktoś będzie miał możliwość zobaczenia jej, serdecznie polecam. Hiszpanie oczarowani mnie przede wszystkim kolorami, delikatnością i precyzją wykonania jubilerskich dzieł, radosnym podejściem do codziennego życia, specyfiką kultu religijnego. Uderzył mnie szczególnie kontrast pomiędzy naszymi dziełami z tych samych okresów, ciężkimi ciemnymi i właściwie ponurymi, ciągle odbijającymi cierpienia narodu. Hiszpanie to słońce, feria barw i nawet o rzeczach bolesnych można opowiadać inaczej. Nabrałam ogromnej ochoty na kontynuowanie przygody z hiszpańską sztuką. Mam nadzieję że kiedyś odwiedzę tej kraj.
Muzeum Narodowe w Krakowie, kolejny raz przygotowało wystawę na bardzo wysokim poziomie, prezentacja dzieł i obrazów, moim zdaniem bez zarzutu. Tym bardziej warto było poświęcić tylko 11 złoty, by obejrzeć niektóre eksponaty które nigdy wcześniej nie były prezentowane zwiedzającym.
"Złożenie do Grobu" autorstwa Domenico Robustiego, zwanego Domenico Tintoretto
Hełm typu burgonet,Mediolan, ok. 1545–1550, stal, złoto
wtorek, 30 sierpnia 2011
JAY CHOU
Odkryłam tego Pana niedawno i szczerze pisząc zrobił na mnie wrażenie. Mega gwiazda chińska,muzyk, kompozytor, aktor, piosenkarz.Urodzony w 1979 roku, pochodzi z Tajwanu, śpiewa w języku mandaryńskim. Zdobywca trzech nagród World Music Awards.Podoba mi się ogromnie że łączy klasyczną muzykę zachodu z tradycyjnymi elementami wschodnimi a przy tym ubiera wszystko w dość strawny dla współczesnego słuchacza mix muzyki popularnej. No i to co ruszyło za serducho patriotkę, czyli jego miłość do Chopina.
A tutaj niesamowity pojedynek na dźwięki. Oczywiście Jay Chou i Chopin w roli głównej w scenie z filmu "Secret"
A tutaj niesamowity pojedynek na dźwięki. Oczywiście Jay Chou i Chopin w roli głównej w scenie z filmu "Secret"
Troszkę ocalić od zapomnienia
Posiadam już kilka blogów. Niestety większość z nich to tematyczne dzienniki w których nie wypada zajmować się wszystkim i niczym. A jednak pamiętnik jest mi potrzebny by zachować wszystkie ulotne sprawy które są mi bliskie. Wszystkie rzeczy które są ważne, choćby przez chwilę.
Moja pamięć niestety jest coraz bardziej zawodna, mam nadzieję że właśnie ten blog pozwoli mi później na odtworzenie moich emocji.
Z góry przepraszam za bałagan koncepcyjny. Bo koncepcja żadna mi nie przyświeca.
Właściwie są to głównie zapiski dla mnie ale wszystkich odwiedzających serdecznie witam i proszę się nie dziwić z powodu pokręconych meandrów mojej rzeczywistości. Choć czasami wpisy mogą mylić, nie mam 15 lat, lecz dużo dużo więcej ale duchem dużo dużo mniej niż kalendarz na to wskazuje.
Moja pamięć niestety jest coraz bardziej zawodna, mam nadzieję że właśnie ten blog pozwoli mi później na odtworzenie moich emocji.
Z góry przepraszam za bałagan koncepcyjny. Bo koncepcja żadna mi nie przyświeca.
Właściwie są to głównie zapiski dla mnie ale wszystkich odwiedzających serdecznie witam i proszę się nie dziwić z powodu pokręconych meandrów mojej rzeczywistości. Choć czasami wpisy mogą mylić, nie mam 15 lat, lecz dużo dużo więcej ale duchem dużo dużo mniej niż kalendarz na to wskazuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















