Od jakiegoś czasu słucham ich, a zapomniałam oddać im należne miejsce na tym blogu.
Grupa koreańska z liderem Tiger JK. Niektóre utwory nieustannie do mnie wracają. To następne moje odkrycie po Epikach koreańskiego rapu.
sobota, 5 listopada 2011
piątek, 4 listopada 2011
Islandia według Sputnika
Niedawno miałam okazję obejrzeć 4 filmy z projektu Is(Not). Strona Sputnik Photos Niesamowite wrażenia estetyczno- duchowo- wizualne. Oglądam je ponownie po kilku tygodniach i wszystkie emocje powracają do mnie jeszcze silniej. Ten projekt opiera się na współpracy pomiędzy polskimi fotografami oraz pisarzami i poetami islandzkimi. To magia wyspy zamknięta w obrazach i słowach.
To także ruchomy obraz przedstawiony z perspektywy fotografa z jego wrażliwością, wizualizacja prostych nadzwyczajnych rzeczy , tak ważnych dla wyspy i jego mieszkańców
Agnieszka Rayss/ text: Sigurbjörg Þrastardóttir
Rafał Milach i Huldar Breidfjord
Na temat tego ostatniego filmu miałam małą dyskusję, to znaczy znowu wyszło z szydło z worka że jestem wariatką. Otóż podczas prezentacji Pan prowadzący spokojnie nas uprzedzał że temat może być dziwny, że oni mają trochę inne wierzenia i takie tam...ble ble. Ja oczywiście na to - że temat wcale nie jest dziwny, że już widziałam takie dokumenty. No a w ogóle że jest to nawiązanie do jednego z większych oszust w fotografii czyli sprawy z Connan- Doylem który dał się zwieść jak cała Wielka Brytania że dwie małe dziewczynki na początku XX w sfotografowały elfy.
A ponadto mam jeszcze w głowie film pt. Fotograf Elfów, piękny bajkowy i poetycki, jak najbardziej nawiązujący. I cóż tu dużo mówić ja wierzę że Ci ludzie widzą elfy.
Mój kochany Pan od focenia na szczęście był bardzo tolerancyjny i kulturalny, nic nie powiedział a grupa była w szoku.
Adam Pańczuk / text: Sindri Freysson
Projekt zamyka album pt. Is (Not) Przepięknie i z pieczołowitością wydany zapis dialogu słowa i obrazu.
Polecam oglądanie filmów na pełnym ekranie
http://vimeo.com/user7009904/videos/sort:date
To także ruchomy obraz przedstawiony z perspektywy fotografa z jego wrażliwością, wizualizacja prostych nadzwyczajnych rzeczy , tak ważnych dla wyspy i jego mieszkańców
Earth bleeds water from SPUTNIK PHOTOS on Vimeo.
Agnieszka Rayss/ text: Sigurbjörg Þrastardóttir
Untitled from SPUTNIK PHOTOS on Vimeo.
Michał Łuczak & Hermann StefánssonW samochodzie z R. from SPUTNIK PHOTOS on Vimeo.
Rafał Milach i Huldar Breidfjord
Na temat tego ostatniego filmu miałam małą dyskusję, to znaczy znowu wyszło z szydło z worka że jestem wariatką. Otóż podczas prezentacji Pan prowadzący spokojnie nas uprzedzał że temat może być dziwny, że oni mają trochę inne wierzenia i takie tam...ble ble. Ja oczywiście na to - że temat wcale nie jest dziwny, że już widziałam takie dokumenty. No a w ogóle że jest to nawiązanie do jednego z większych oszust w fotografii czyli sprawy z Connan- Doylem który dał się zwieść jak cała Wielka Brytania że dwie małe dziewczynki na początku XX w sfotografowały elfy.
A ponadto mam jeszcze w głowie film pt. Fotograf Elfów, piękny bajkowy i poetycki, jak najbardziej nawiązujący. I cóż tu dużo mówić ja wierzę że Ci ludzie widzą elfy.
Mój kochany Pan od focenia na szczęście był bardzo tolerancyjny i kulturalny, nic nie powiedział a grupa była w szoku.
THE VERY HIDDEN PEOPLE / LUDZIE (BARDZO) UKRYCI from SPUTNIK PHOTOS on Vimeo.
Adam Pańczuk / text: Sindri Freysson
Projekt zamyka album pt. Is (Not) Przepięknie i z pieczołowitością wydany zapis dialogu słowa i obrazu.
Polecam oglądanie filmów na pełnym ekranie
http://vimeo.com/user7009904/videos/sort:date
Klub Hipochondryków
Dawno nie byłam w teatrze więc warto może odnotować ten fakt, że jednak próbuje się trochę chociaż ukulturalniać. Przyrzekam na wszystko, że nie czytałam wcześniej o czym jest ta sztuka, właściwie sam tytuł wszystko sugerował.
Trzech panów, mieszka sobie wspólnie i przechodzi kryzys wieku średniego. Jak łatwo można się domyśleć osią wszelkich zabawnych sytuacji były wyimaginowane schorzenia oraz dodatkowo komplikacje ogólnożyciowe. Właścicielem mieszkania jest niejaki Leo, który właśnie próbuje wyjść z depresji po rozstaniu z Benem. Leo dzieli mieszkanie ze swoim bratem Tomem, podstarzałym amantem oraz Kenem który właśnie jest w trakcie rozwodu i chwilowo nie ma gdzie mieszkać. Na szczęście wolny czas i smutki rekompensują sobie rozpoznawaniem u siebie nowych chorób.
Napiszę szczerze, sala śmiała się cały czas. Ja tylko czasami. I naprawdę myślę że ze mną jest coś nie tak. Jak ja mogę pokładać się ze śmiechu na dramach a tu ledwie mi usta drgną. To znaczy na moje usprawiedliwienie. Akcja dla mnie przewidywalna. Ta hipochondria nie aż tak przekonywująca. Właściwie ten aspekt był nudny jak dla mnie. Bardziej interesujące były właśnie te komplikacje życiowe. Ale żeby nie było, nie aż tak żebym zapomniała o bolących plecach od niewygodnego siedzenia.
Na usprawiedliwienie, dobrze zagrane, miło spędzony czas. A hitem będzie dla mnie aktor który zagrał Bena i taniec który odstawił na scenie. Śledzę , jak się nazywa bo to z całą pewnością nie ten z oficjalnej obsady. Jak znajdę to na pewno dopiszę.
Miało być kulturalnie i odstawienie pewnych tematów, a tu jak zwykle ... hahahah ale nie żałuje, przynajmniej mam własne zdanie na temat tej sztuki. Na dwójkę czyli Klub Hipochondryków 2 nie wybieram się, ale plakat wstawiłam, żeby pamiętać kto grał. Aaaa i reżyseria Malajkat.
poniedziałek, 31 października 2011
Coffee Prince
The 1st Shop of Coffee Prince
Powrót do dram koreańskich. Przyznaje że to był miło spędzony czas. Może nie na takiej huśtawce emocji, jak poprzednio, ale jedno mogę napisać- świetnie się bawiłam. Pomimo tego że ponownie przyszło mi się zmierzyć ze schematem udawania chłopaka przez dziewczynę. Naprawdę nie wiem czy tylko ja mam takie szczęście i losuje takie filmy, czy oni właściwie ten temat przerabiają na wszystkie możliwe sposoby?
Trzeba jednak przyznać, że ta drama odrobinę różniła się od poprzednich które widziałam. Po pierwsze, pomimo tego że dziewczyna udawała chłopaka, to nie można o niej powiedzieć że się za niego przebierała. Ona po prostu taki styl miała, wygląd plus zachowanie i właściwie o tym że jest kobietą wiedziało zaledwie kilka najbliższych jej osób. Czasami było jej na rękę by nie wyprowadzać ludzi z błędu odnośnie płci. Tym sposobem mogła podejmować się prac lepiej płatnych, a to w sytuacji gdy trzeba było utrzymać dom i rodzinę, miało ogromne znaczenie. Po drugie główna bohaterka w porównaniu z poprzedniczkami które znalazły się w podobnej sytuacji, przejawiała więcej inicjatywy, była pełna energii , nie miałam wrażenia że jest listkiem którego prądy zdarzeń unoszą, a ona biedna nie wie co ma ze sobą począć. Z całą pewnością odbiega także od stereotypu księżniczki, delikatnej, zwiewnej i onirycznej. Dla mnie miała co najmniej kilka nie zdiagnozowanych schorzeń, na pewno ADHD, z całą pewnością tasiemca lub inną chorobę pasożytniczą przewodu pokarmowego, bo ilości jedzenia które pochłaniała były niesamowite. A jeśli dodam że ćwiczyła tekwondo, i miała niesamowitą siłę, oraz wyjątkowo mocną głowę jak na azjatkę, to już właściwie trudno to wszystko wtłoczyć w różową sukienkę. Znalazł się jednak mężczyzna który przypomniał jej że jest kobietą, albo inaczej zaakceptował ją taką jaka jest.
Powiem szczerze że pokochałam tę parę, z ich wszystkimi perypetiami, omyłkami, kłótniami. Byli słodcy, zabawni, wkurzający, czyli tak jak trzeba. Pokochałam także atmosferę miejsca pracy bohaterki czyli tytułową kawiarnię Coffee Prince. Za równo główne postacie jak i te poboczne bardzo sympatyczne. Wątek drugiej pary, równie ciekawy i skomplikowany. Facet po prostu bombowy. Na pewno zapadnie mi w pamięć, babcia, głowa imperium rodzinnego, która twardą ręką trzymała cały interes ale miała ogromną słabość do gier komputerowych i swego wnuka.
Z całą świadomością nie skupiam się na fabule, bo jak zwykle to tylko tło, ale spokojnie jest na tyle ciekawa i wciągająca że ja się nie nudziłam. No może w 17 odcinku, przewinęłabym do samej końcówki i niewiele bym straciła.
Ta drama jeszcze czymś się różni od tych wcześniejszych które widziałam. Jest ogromna chemia pomiędzy bohaterami, ale odpowiednio spożytkowana. Jakoś więcej się całują i łóżko nie jest aż takim tematem tabu w tym filmie. Więc nie zawsze wszystko się kończy tylko na powłóczystych spojrzeniach. A poza tym rządzą oczywiście schematy. I chce się lekko udławić słowami które padły kilka dni temu na tym blogu. Nie poznałam się wtedy na jednym takim przystojniaku, ale i lekko oślepił mnie Sukki. Tutaj dużo jaśniej mi się patrzyło i ten sam aktor z dłuższymi włosami wydał mi się o wiele bardziej interesujący.
Odbieram atmosferę tego filmu tak bardzo sielsko, ale ja się czuję z tym bardzo bezpiecznie. Pomimo przeszkód, mimo kłód rzucanych pod nogi, jak to w rodzinie, wszystko idzie właściwym torem. Każdy musi się zmienić, każdy musi coś zrozumieć by iść naprzód, by coś osiągnąć.
P.S Oglądałam prawie całą dramę na Wiki, tam pojawiają się komentarze fanów podczas filmu, które momentami są denerwujące i rozpraszające a momentami naprawdę ogromnie zabawne.
Powrót do dram koreańskich. Przyznaje że to był miło spędzony czas. Może nie na takiej huśtawce emocji, jak poprzednio, ale jedno mogę napisać- świetnie się bawiłam. Pomimo tego że ponownie przyszło mi się zmierzyć ze schematem udawania chłopaka przez dziewczynę. Naprawdę nie wiem czy tylko ja mam takie szczęście i losuje takie filmy, czy oni właściwie ten temat przerabiają na wszystkie możliwe sposoby?
Trzeba jednak przyznać, że ta drama odrobinę różniła się od poprzednich które widziałam. Po pierwsze, pomimo tego że dziewczyna udawała chłopaka, to nie można o niej powiedzieć że się za niego przebierała. Ona po prostu taki styl miała, wygląd plus zachowanie i właściwie o tym że jest kobietą wiedziało zaledwie kilka najbliższych jej osób. Czasami było jej na rękę by nie wyprowadzać ludzi z błędu odnośnie płci. Tym sposobem mogła podejmować się prac lepiej płatnych, a to w sytuacji gdy trzeba było utrzymać dom i rodzinę, miało ogromne znaczenie. Po drugie główna bohaterka w porównaniu z poprzedniczkami które znalazły się w podobnej sytuacji, przejawiała więcej inicjatywy, była pełna energii , nie miałam wrażenia że jest listkiem którego prądy zdarzeń unoszą, a ona biedna nie wie co ma ze sobą począć. Z całą pewnością odbiega także od stereotypu księżniczki, delikatnej, zwiewnej i onirycznej. Dla mnie miała co najmniej kilka nie zdiagnozowanych schorzeń, na pewno ADHD, z całą pewnością tasiemca lub inną chorobę pasożytniczą przewodu pokarmowego, bo ilości jedzenia które pochłaniała były niesamowite. A jeśli dodam że ćwiczyła tekwondo, i miała niesamowitą siłę, oraz wyjątkowo mocną głowę jak na azjatkę, to już właściwie trudno to wszystko wtłoczyć w różową sukienkę. Znalazł się jednak mężczyzna który przypomniał jej że jest kobietą, albo inaczej zaakceptował ją taką jaka jest.
Powiem szczerze że pokochałam tę parę, z ich wszystkimi perypetiami, omyłkami, kłótniami. Byli słodcy, zabawni, wkurzający, czyli tak jak trzeba. Pokochałam także atmosferę miejsca pracy bohaterki czyli tytułową kawiarnię Coffee Prince. Za równo główne postacie jak i te poboczne bardzo sympatyczne. Wątek drugiej pary, równie ciekawy i skomplikowany. Facet po prostu bombowy. Na pewno zapadnie mi w pamięć, babcia, głowa imperium rodzinnego, która twardą ręką trzymała cały interes ale miała ogromną słabość do gier komputerowych i swego wnuka.
Z całą świadomością nie skupiam się na fabule, bo jak zwykle to tylko tło, ale spokojnie jest na tyle ciekawa i wciągająca że ja się nie nudziłam. No może w 17 odcinku, przewinęłabym do samej końcówki i niewiele bym straciła.
Ta drama jeszcze czymś się różni od tych wcześniejszych które widziałam. Jest ogromna chemia pomiędzy bohaterami, ale odpowiednio spożytkowana. Jakoś więcej się całują i łóżko nie jest aż takim tematem tabu w tym filmie. Więc nie zawsze wszystko się kończy tylko na powłóczystych spojrzeniach. A poza tym rządzą oczywiście schematy. I chce się lekko udławić słowami które padły kilka dni temu na tym blogu. Nie poznałam się wtedy na jednym takim przystojniaku, ale i lekko oślepił mnie Sukki. Tutaj dużo jaśniej mi się patrzyło i ten sam aktor z dłuższymi włosami wydał mi się o wiele bardziej interesujący.
Odbieram atmosferę tego filmu tak bardzo sielsko, ale ja się czuję z tym bardzo bezpiecznie. Pomimo przeszkód, mimo kłód rzucanych pod nogi, jak to w rodzinie, wszystko idzie właściwym torem. Każdy musi się zmienić, każdy musi coś zrozumieć by iść naprzód, by coś osiągnąć.
P.S Oglądałam prawie całą dramę na Wiki, tam pojawiają się komentarze fanów podczas filmu, które momentami są denerwujące i rozpraszające a momentami naprawdę ogromnie zabawne.
niedziela, 30 października 2011
Ouran High School Host Club- drama
O fabule krótko
Do elitarnej szkoły dla bardzo bogatej młodzieży, dzięki stypendium,trafia dziewczyna z niższych warstw społecznych. Niefortunnie tuż po przybyciu, rozbija drogocenną wazę w jednym z szkolnych klubów. Ponieważ nie ma pieniędzy, jest zmuszona odpracować dług jako host. I jak to w haremówkach bywa ona jedna i stado przystojniaków.
Nie wiem jak się kończy ta historia, bo po trzecim odcinku poległam. Nie czytałam mangi, nie oglądałam podobno świetnego anime, więc może to jest właśnie przyczyna tego że mi się nie podobała. Jest jeszcze taka możliwość że wyrosłam z takich wygłupów, a to by już było niebezpieczne.
W każdym bądź razie, dla mnie ta drama była za bardzo animowa, te wszystkie chwyty z anime są fajne w tym gatunku, w dramie zbyt duże ilości zaczęły mnie po prostu drażnić. Jest tyle rzeczy do obejrzenia że szkoda mi było czasu na Ouran High School Host Club.
czwartek, 27 października 2011
'Sny' Akiro Kurosawa
Tak w ramach zgłębiana kultury azjatyckiej, dzisiaj w TV trafiłam na film japoński. Właściwie zaczęłam go oglądać kilka minut po jego rozpoczęciu, więc aż do pojawienia się końcowych napisów, nie miałam pojęcia że jest to dzieło Kurosawy.
Reżyser podjął się wielkiego wyzwania, zekranizował swoje wizje senne. Brak związku pomiędzy ośmioma snami, może trochę dziwić, ale nie mnie. Do tego przyzwyczaiły mnie przecież mangi, że zawsze można się doszukać elementów spajających to wszystko w jedną całość. Tutaj historie łączy postać głównego bohatera, którym tak naprawdę jest sam reżyser w różnych okresach swojego życia.
Piękny poetycki film z przesłaniem. Każdy sen niósł w sobie morał i pewne wskazówki dla ludzkości. To uniwersalne przestrogi aby szanować naturę, pamiętać że wszystko jest nam dane na chwilę, a w zetknięciu z żywiołami jesteśmy właściwie nadal bezsilni. Nasza pycha prowadzi nas często w złym kierunku,a o ludziach świadczą czyny za które powinniśmy brać odpowiedzialność. Zaś postęp nie zawsze oznacza krok do przodu w wymiarze moralnym. Nic nowego, ale w jaki piękny sposób opowiedziane.
To co zawsze jest w stanie mnie zachwycić to obraz, a tutaj poetycka estetyka scenografii i zdjęć zapadnie mi z pewnością na długo w pamięć. Delektowałam się tym malarskim dziełem jaki stworzył Kurosawa. Niezapomnianym przeżyciem była wędrówka wraz z głównym bohaterem, wewnątrz obrazów Van Gogha, podczas jednego ze snów. Realia odtworzone na najwyższym poziomie. Ten film to raczej artystyczne dzieło, dla wielu zapewne nudne, bez nagłych zwrotów akcji, z mnóstwem symboli, których właściwie bez znajomości kultury Japonii widz zapewne nie jest w stanie prawidłowo zinterpretować. Bardzo mi się podobały nawiązania do tradycyjnego teatru japońskiego Kobuku, mogę się tylko domyślać także, że istniały odniesienia do postaci które istnieją w legendach ludowych, zapewne znanych każdemu mieszkańcowi państwa kwitnącej wiśni.
Marzenia senne, jak je ładnie nazywamy to nie tylko przyjemne obrazy, ale także koszmary które nas prześladują. I takie właśnie były te historie, czasami sielankowe, czasami przerażającej. Te ostatnie to właściwie zbiorowe traumy, które zapewne istnieją w świadomości Japończyków. Szczególnie wrażenie w kontekście ostatnich wydarzeń w Japonii, zrobiła na mnie opowieść o elektrowni jądrowej. Wizje prawie można uznać za proroczą biorąc pod uwagę że film powstał w 1990 roku. Padają tam takie oto słowa, cytat niedosłowny "Japonia jest mała, gdzie mamy uciekać..." "Wszyscy się znaleźli na dnie morza". I niezapomniany widok głównego bohatera który wymachuje kurtką by odgonić pył radioaktywny.
Film ciężki w odbiorze, ale bardzo mi się podobał.
Oto 8 historii którymi się z nami podzielił Kurosawa
Promienie przez deszcz
Brzoskwiniowy sad
"Ja nie płakałem ponieważ nie będę mógł zjeść brzoskwini, tę mogę sobie kupić. Ja płakałem nad ściętym sadem którego kwitnących drzew już nikt nigdy nie zobaczy ani się nimi nie będzie mógł cieszyć "
Śnieżyca
Morał dla mnie taki, nie dajmy się omamić "Ciepłym śniegiem i gorącym lodem"
Tunel
Wrony
Góra Fuji w ogniu
"Japonia jest mała, gdzie mamy uciekać..."
Płaczący demon
Wioska młynów wodnych
Postęp cywilizacyjny nie zawsze oznacza postęp w wymiarze człowieczeństwa.
Merry stayed out all night
W pogoni za Sukkim, w niedługim odstępie czasu obejrzałam następną dramę z jego udziałem. Tym razem udało mi się uniknąć w fabule schematu przebierania się za chłopaka. Za to główna bohaterka Ui Mae Ri (Moon Geun Young), pieszczotliwie zwana Merry,jest oczywiście biedną i nieszczęśliwą dziewczyną, nie odbiega od stereotypu obowiązującego w dramach, dodam że strasznie naiwną. Po raz kolejny się powtórzę ; zauważam to, analizuje, a pomimo tego wcale mi to nie przeszkadza. Rozumiem doskonale że to taka konwencja. Wróćmy do biednej Merry, bez matki ale za to z ojcem dłużnikiem na karku. Dodatkowo prowadząc nie swój samochód potrąca chłopaka na ulicy. Ten po lekkim zamroczeniu wstaje i rusza swoją drogą. Pod naciskiem właścicielki samochodu jak i z pełną świadomością że chłopak może żądać odszkodowania, Merry puszcza się w pogoń by go odszukać i uzyskać oświadczenie że poszkodowany nie rości sobie żadnych pretensji. Odnajduje go i tutaj zaczynają się kolejne perypetie tych dwojga. Tym bardziej że po pewnym czasie pojawia się ten trzeci. Prawdziwy książę z bajki, czyli kasa, uroda (podobno super przystojny, heheheh- jak dla kogo, ja się nie poznałam) i dobre serduszko. Właściwie Merry miota się przez 14 z 16 odcinków pomiędzy tymi dwoma Panami. Pomimo schematów i oczywistości z uwagą śledziłam poczynania Merry. Prawie zawsze prawdomówna, nikogo nie chcąca skrzywdzić, miła, dobrotliwa , gospodarna i oczywiście wpadająca nieustannie w kłopoty. Taka jest właśnie idealna główna bohaterka. No może ciutkę niezdecydowana ale nie oczekujmy za wiele, co by się działo przez 14 bitych godzin, gdyby dziewczyna wiedziała czego chce? No właśnie.
No ale będę szczera, nie dla Merry odpaliłam tę dramę tylko dla Sukkiego, jego śledziłam w tym filmie jeszcze uważniej. Zupełnie inna rola niż w You're Beautiful , moim zdaniem dużo gorszy scenariusz, więc pole do popisu mniejsze, ale pomimo tych mankamentów, byłam oczywiście zauroczona. Tym bardziej że Kang Mu Kyul grany przez Jang Geun Suka , to oczywiście doświadczony przez życie i los prawie bezdomny muzyk, którego w pierwszym odruchu natychmiast chcesz adoptować. Poza tym to artysta więc już ma duży plus u mnie, romantyk do bólu, udawał oczywiście że jest inaczej, i taki słodki i kochany a jak trzeba to i zawalczy o Merry, charyzmę także posiada i nie waha się jej użyć. Tak więc chociaż nie przepadam za długimi włosami u facetów to natychmiast wydały mi się a propos w tej sytuacji, tak samo z rzewnymi balladami których z zasady nie lubię, ależ oczywiście w tej dramie okazały się jak najbardziej na miejscu. Właściwie niepokojąco wszystko czego się tknął główny bohater było ok. Na miejscu Merry naprawdę nie zastanawiałam bym się przez czternaście godzin. Ale to dobrze że miała takie dylematy można było się przynajmniej przyjrzeć Sukkiemu nie tylko w akcji aktorskiej ale i w nowych odsłonach modowych. Po prostu w tej dramie dopiero zaczął szaleć w stylistyce. Widać ogólnej koncepcji filmu to nie przeszkadzało, więc mieliśmy prawdziwy pokaz ulubionych ciuchów Sukkiego. Dodam tylko, tak mimo chodem, że oczywiście nie bardzo trawię jak faceci tak się ubierają ale …. ba nie on, jemu jest we wszystkim wspaniale. :)
Teraz nastąpi autokrytyka, wiem że jest źle, zdaje sobie sprawę że się pogrążyłam tym filmem w kwestii Jang Geun Suka ale na wojnie i w miłości podobno wszystko dozwolone. Widząc mój ciężki stan – odstawiam Sukkiego na pewien czas, przynajmniej nie będę zaczynała nowych dram z nim. Postanowione, tylko na ile będę miała silną wolę.
A drama bardzo fajna swoją drogą, trzyma w napięciu, sentymentalna bardziej niż śmieszna, ale dla wielbicielek takiego kina – godna polecenia. No i te piosenki, jak zwykle zapadające w ucho na długo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















