poniedziałek, 12 grudnia 2011

Chyba poczułam Padam Padam



A tak miało być niezobowiązująco, wpadłam tylko na chwilę do nowej dramy, żeby spojrzeć o co chodzi i chyba się zakochałam. To niemożliwe że to pisze po drugim odcinku , szok !!! Nawet zerwałam się dzisiaj bladym świtem żeby obejrzeć drugą część "Padam Padam" i właściwie jestem pewna że będę uwielbiać parę anioła plus jego podopiecznego. Do tego wątek kynologiczno- weterynaryjny snuje się w tle. A wszystko ma metafizyczny wymiar, plus cudne zdjęcia, plus wspaniała gra aktorów. Wpadłam ...

Drama jest w trakcie wyświetlania w Korei, koniec przewidziany dopiero na luty. No trudno dam radę, będę się skręcać, ale zamierzam oglądać dalej. Mam nadzieje że mnie nie zawiedzie ta historia więźnia który dostaje kolejną szansę w życiu. Spotyka na swojej drodze anioła który jest totalnie zdeterminowany by mu pomóc oraz swoje przeznaczenie w postaci pięknej pani weterynarz.

sobota, 10 grudnia 2011

Heavenly Forest


Ta przepiękna historia mnie urzekła. Jestem nią po prostu zauroczona. To jeden z lepszych filmów które ostatnio udało mi się obejrzeć. A jak widać po wpisach na blogu oglądam ostatnio nie mało.

Dla Makato rozpoczęcie nauki na studiach było stresującą sytuacją, chciał zaaklimatyzować się w nowym środowisku, ale jego problemy zdrowotne wymuszały na nim ograniczenie kontaktów z rówieśnikami. Shizuru, uważana za dziwoląga, nieakceptowana, także trzyma się z dala od wszystkich. To co dziwne u Shizuru śmieszy i bawi Makato, z kolei dziewczyna jest osóbką wielce bezpośrednią i szybko proponuje swoją przyjaźń chłopakowi. Od tej pory ta para "wyrzutków" zaczyna spędzać wiele czasu ze sobą. Makato jest fascynatem fotografii i zaraża tą pasją swoją nową przyjaciółkę. Na plener fotograficzny ta dwójka najczęściej wybiera cudowne miejsce nad jeziorem, które wspólnie odkryli i pokochali.


Choć chłopak świetnie się dogaduje z nadpobudliwą, oryginalną, wygadaną i szczerą maksymalnie Shizuru , zakochany jest w innej studentce, pięknej Meisy. Shizura wygląda i zachowuje się jak dziecko i jest doskonałym kompanem do wspólnego spędzania czasu. Meisa to zupełne jej przeciwieństwo; piękna i elegancka a na dodatek to ona szuka kontaktu z nieśmiałym chłopakiem.




Makato przez całe studia wzdycha do pięknej Meisy, Shizuru wzdycha do Makato.Wszystkie uczucia i emocje spajają tę trójkę. Dziewczyny zaprzyjaźniają się ze sobą a najlepiej podsumowała to Shizuru "Chce się zaprzyjaźnić z osobą w której zakochana jest osoba, którą ja kocham" Te słowa wypowiedziane do Makato było wyznaniem miłości, chyba najbardziej oryginalnym jakie w życiu słyszałam. Ono było tak niebanalne jak sama Shizuru. Bo ta postać po prostu jest niesamowita w każdym calu. Kocham jej wszystkie dziwaczne zachowania, bezpośredniość która przyprawiała młodego studenta o rumieńce, zakłopotanie i śmiech. Wszystkie jej tajemnice i kłamstwa które miały cel. I to że jej wrażliwość fotograficzna sięgnęła poziomu sztuki. Sztuki dzięki której pozwoliła się odkryć.



Przepiękny film o tym, że miłość jest tuż obok tylko wystarczy się uważnie rozejrzeć. Nie warto się zastanawiać tylko łapać chwilę, bo czas czasami płynie dla innych zbyt szybko. Wspaniale przedstawione uczucia, prawdziwe szczere, bez naiwności i sztuczności. Cudownie zagrane postacie Makato ( Hiroshi Tamaki) i Shizuru (Aoi Miyazaki). Będę słała pod ich adresem ochy i achy. Bo to oni zbudowali tych bohaterów ; niesamowitą Shizuru i wycofanego,nieśmiałego,zagubionego Makato.
Drobna uwaga, to drama japońska więc dla wrażliwców ostrzeżenie: jest dramatycznie a nie tylko lirycznie.
Niewątpliwie ten film podobał mi się także z powodu tego, że gdzieś w tle i na pierwszym planie zawsze w tej historii jest fotografia. Ten motyw wpisuje się doskonale w moje poczucie wrażliwości.

piątek, 9 grudnia 2011

Czapka, szalik, bombka i motylki

Dzisiaj dostałam paczkę od Ani. Czapkę, szalik , cudną bombkę, motylki- wszystko własne rączki Ani wydziergały. A do tego świetną kartkę i herbatki.
Dziękuje dziękuje, za te prezenta na święta :)



No Regret




Lee Su-min jest zdeterminowany by studiować. Jego problem polega jednak na tym że pochodzi z bardzo biednej rodziny i na swoją edukację musi zarobić sam. Łączy więc naukę z pracą w fabryce i dodatkowym zajęciem nocnego szofera. Właśnie podczas nocnej zmiany spotyka po raz pierwszy Song Jae-mina. Jak się później okazuje to nie tylko bogaty człowiek ale także syn szefa fabryki w której jest zatrudniony młody student. Su-min jest zmuszony zwolnić się z pracy w fabryce i w poszukiwaniu nowego zatrudnienia trafia do klubu nocnego. Klub o wdzięcznej nazwie "X large" jest domem publicznym dla gejów. Miejsce to jest dość często odwiedza Jae-min i drogi tych dwóch mężczyzn ponownie się krzyżują.



Cóż można poradzić na zakochanego mężczyznę, który pomimo swojej pozycji, pieniędzy błaga o każde spotkanie z męską prostytutką jakim się stał Su-min? Jak może wybrnąć z sytuacji gdy szef nocnego klubu nie toleruje dłuższych związków i paradoksalnie chce zatrudniać tylko facetów hetero aby unikać takich sytuacji. Jak nie stracić pracy i się nie zakochać? To wszystko to problemy piętrzące się przed Su-min, a dodatkowo jeszcze pod jego dachem ląduje jego kolega z rodzinnej miejscowości, który jest zakochany w nim o czym oczywiście nie omieszka go poinformować.



Może by i wyszła z tego komedia ale niestety nią nie jest. To melodramat z całym rozmachem. Obydwaj bohaterowie są tragicznymi postaciami uwikłanymi w rzeczywistość która ich przerasta. Ten pierwszy biedny właściwie zmuszony przez okoliczności by zarabiać swoim ciałem. Ten drugi bogaty, pod presją rodziny z zaplanowanym małżeństwem i zmęczony ukrywaniem swojej orientacji. I jeszcze to niespodziewane uczucie, które wiążę tych dwóch mężczyzn. Ale nie ma sielanki, są dramaty, pretensje i twarde męskie załatwianie wszystkich spraw. Bez zbytnich sentymentów.

Jak na produkcje azjatyckie z gatunku BL, jest to jeden z lepszych filmów. Poruszający wiele problemów społecznych i obyczajowych które są przecież uniwersalne niezależnie od szerokości geograficznej. I na tym głównie jest położony nacisk w fabule. Wątek romansowy raczej potraktowany szorstko z emocjami ale bardziej na poziomie agresji i próby sił. Ale miłość przecież ma różne oblicza i ta opowieść przez to wydaje się jeszcze ciekawsza. No i zakończenie filmu, zaskakujące i trzymające w napięciu do ostatnich napisów. Muszę koniecznie wspomnieć o bardzo dobrej grze Lee Young-Hoon jako Su-min. Świetnie pokazane emocje od pozornej obojętności do furii i to idealnie budowało wiele scen.

Nie popadam w jakiś totalny zachwyt nad tą dramą ale uważam że jest na przyzwoitym poziomie.

Koizora - Niebo Miłości




Postanowiłam obejrzeć ten film, wiedząc o tym że jest to sztandarowy wyciskacz łez. Pod tym względem nie zawiódł, można się wzruszyć na Koizoryrze. Tylko czy aby na pewno coś więcej pozostanie w mojej pamięci niż łzy na tym filmie?

Może to był błąd że zabrałam się od razu za film pomijając dramę, ponieważ ta historia w skróconej wersji zrobiła na mnie wrażenie odrobinę porwanej i niespójnej. Ale spieszę donieść że z wielkim zainteresowaniem śledziłam losy Miki, cichej i skromnej uczennicy liceum. Dziewczyna wpada w oko Hiro, który w przeciwieństwie do niej bardzo wyróżnia się swoim ekstrawaganckim wyglądem i zachowaniem. Ma też niekonwencjonalny sposób na poderwanie Miki, anonimowe rozmowy telefoniczne. Dziewczyna początkowo przestraszona i zdezorientowana zaczyna przekonywać się do tajemniczego rozmówcy. Zgadza się nawet na spotkanie na którym doznaje podwójnego rozczarowania. Po pierwsze kolega Hiro z innej klasy to nie ten książe którego sobie wymarzyła, po drugie ten bezczelny chłopak kradnie jej pierwszy pocałunek. Ale meandry uczuć przecież są tak zawiłe a życie niesie niespodzianki. Miłość Hiro jak rzeka, porywa Mikę. To uczucie w konsekwencji wykroczy poza szkolny przelotny romans i przetrwa wiele lat.


To film o trudnej, dramatycznej ale pod wieloma względami idealnej miłości. A przede wszystkim uczuciach głębokich i prawdziwym które charakteryzują się całkowitym poświęceniem dla drugiej osoby. To wszystko zamknięte w obrazie, zrealizowanym przez azjatów, nie może być inaczej jak tylko bomba emocjonalna.

Ja jednak z niewiadomych mi przyczyn patrzę na Koizorę jako na ziszczenie marzeń młodzieży licealnej, szczególnie płci żeńskiej. Nie przeczę że jest wiele przeszkód, które nie wpisują się w bajkę z dobrym zakończeniem, ale te schematy jednak niebezpiecznie mi pasują. Tym bardziej do Japonii gdzie bez cierpienia, tragedii i komplikacji najgorszego rodzaju, nie ma prawdziwej miłości. I z tym właściwie się zgadzam w 100%, ale ciągle dostrzegam pewną dozę naiwności w tej historii. I to nie pozwala mi uznać że jest to film doskonały i idealny, taki jaką była miłość pomiędzy Miką i Hiro.


czwartek, 8 grudnia 2011

Mr.Nobody




Przyznaje się że ja jestem zanurzona w takich klimatach, trochę onirycznych, trochę metafizycznych , odrobinę nierealnych ale stawiających pytanie o istotę naszego życia. Tym bardziej jeśli film dotyczy zagadnień związanych z czasem, które szczególnie mnie fascynują.

Dość ciężko pisać o fabule nie zdradzając całej koncepcji. Nie zgadzam się z recenzjami które zaczynają się słowami "Nemo Nobody wiedzie spokojnie życie u boku swojej żony Elise...", to nie prawda.Cokolwiek bym napisała o samej treści filmu za wiele by zdradzało i psuło jądro sekretu który tworzy ten film. Może zacznę w takim razie z innej strony. Obraz ten to biografia Nemo Nobody. Jak każda biografia, choć prowadzona w tym przypadku niechronologicznie, opowiada o życiu człowieka od narodzin aż do śmierci.Tylko tu jest postawione pierwsze z pytań. Czy ta niezmienna kolejność zdarzeń jest autentyczna? Z perspektywy świata który znamy na pewno.


Pierwsze wrażenie po obejrzeniu tego filmu, to WOW!! ile ten Pierre Van Dormael, scenarzysta i reżyser w jednej osobie, namieszał. I nie chodzi tu o odbiór samej koncepcji, bo ona jest wbrew wszystkiemu moim zdaniem klarowna i widz jednak mimo surrealistycznego przekazu nie gubi się zbyt mocno. A właściwie docierając do końca można sobie wszystko zgrabnie poukładać. Mam na myśli zupełnie co innego. Mnogość teorii którym jesteśmy zarzucani. Mój umysł nieustannie pracował na wysokich obrotach. Bo o co panu Van Dormael właściwie chodzi? Może właśnie o to że żyjemy w tym bałaganie systemu pojęć, które teoretycznie nie pasują do siebie. Jednak one wszystkie mają wpływ na nasze istnienie tu i teraz. I to co dla nas jest oczywiste i realne jest tylko pojęciem względnym?




Aby doprowadzić nas do takiego przekonaniu scenarzysta wprowadził symbolikę zagadnień z tak różnych dziedzin,że głowa może rozboleć. Zostało wykorzystane prawie wszystko. I poglądy religijne, bo obecny jest przekaz związany z reinkarnacją, życiem pomiędzy narodzinami i śmiercią. I wszelkie zagadnienia związane z psychoanalizą czy psychologicznym aspektem naszego funkcjonowania w dzisiejszym świecie, stosunku do rodziców, partnerów, pracy, celów które nam przyświecają. Hipnoza jest także wykorzystana jako wehikuł podróży po zakamarkach umysłu. Jest też obecna liniowa teoria czasu, która ma ścisły związek z przewidywaniem przyszłości. Żeby tego było mało, bardzo istotną rolę w tym obrazie odgrywają inne dwie teorie: wielkiego wybuchu oraz teoria strun. Ta ostatnia moim zdaniem ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia świata w którym funkcjonuje Nemo Nobody. Czyli tajemnicy dodatkowych 6 wymiarów.





Ufff - mało, to jeszcze dodam że w medycznym aspekcie zahaczono o transgeniczne zwierzęta, które będą (są) hodowane w celu wymiany naszych zużytych narządów, w konsekwencji genetyka ma rozwiązać problem naszej nieśmiertelności. A i jeszcze nie można zapomnieć o efekcie motyla. I pewnie mnóstwo innych zagadnień których w tej chwili nie pamiętam lub sobie nie uświadomiłam podczas przyswajania tego obrazu. Zapewniam, że właściwie w każdej minucie tego filmu można się odnieść do naukowego wymiaru tej opowieści. Postawić sobie mnóstwo pytań na które nie jesteśmy w stanie znaleźć jeszcze odpowiedzi lub są przed nami po prostu zasłonięte

Inaczej jest z Nemo Nobody. On właściwie zna tę tajemnice, on przestaje sobie zadawać pytania, ponieważ jest wybrańcem i dostrzega złożoność swojego bytu. Jedynym rzeczą która ma tak naprawdę dla niego znaczenie, to dylemat wyborów. Tym trudniejszy jeśli ma świadomość ich dokładnych konsekwencji i to nie w sferze domniemanej przyszłości a istniejącej.





Wiem namieszałam i ja. Myślę jednak że każdy komu się podobają takie filmy jak: Efekt Motyla, Źródło, Incepcja, Ciekawy przypadek Benjamina Buttona czy Requiem dla Snu, nie zawiedzie się na "Mr.Nobody" Zresztą jest pewna łączność akurat z Requiem poprzez odtwórcę głównej roli Jereda Leto. Mimo wszystko twórczość Aronofskiego do mnie chyba bardziej przemawia. Incepcję także bym postawiła wyżej, pomimo braku aż takich odniesień do fundamentalnych pytań o cel naszego istnienia. Czegoś, czego nie umiem sprecyzować zabrakło mi w dziele Van Dormaela. Przyznaje jednak że w ostatecznym rozrachunku próba powiązania tak wielu dziedzin naszego życia ich złożoności w moim odczuciu udała się i obok tego filmu nie można pozostać obojętnym.


Chce też zwrócić uwagę na bardzo dobre tematy muzyczne, szczególnie ten utwór mnie poruszył i od kilku dni prześladuje.

środa, 7 grudnia 2011

Warszawa 1935

Czekam na ten film, podobnie jak wiele osób które znają współczesną Warszawę. Przyznaje że nie darzę tego miasta szczególną miłością ale mam ogromną estymę do tego co było przed wojną i co utraciliśmy. Premiera filmu przewidziana jest na 2012, obecnie pojawił się obiecujący trailer