L.Standt U.F.O.
Posłuchajcie tego, klikając w link. Ten zespół to L.Stadt z Polski i jest świetny oj świetny. Czuć moc i przestrzeń, już uwielbiam ten kawałek :)
A tu taeser do MV, nie widzę jednak nigdzie całego teledysku, tak więc tylko w kawałku, na górze jednak cała pieśń do posłuchania :D
sobota, 18 sierpnia 2012
Samsung series 9
Ja chce, ja chce takiego .... hahahahah
A na Europę puścili taką piękną wizualnie ale jakże monotematyczną w swym przekazie reklamę i co najważniejsze pozbawioną czynnika ludzkiego :D
A na Europę puścili taką piękną wizualnie ale jakże monotematyczną w swym przekazie reklamę i co najważniejsze pozbawioną czynnika ludzkiego :D
Mija właśnie rok
No nie zupełnie już dziś, ale właśnie mam dzisiaj czas żeby napisać kilka słów o tym że już taki przedział czasu bawię się na tym blogu. Sprawił mi tyle radości, przelałam w niego tyle emocji, że uważam że założenie go było jednym z lepszych moich pomysłów. Miałam już wcześniej kilka blogów, jeden nawet został przeniesiony w to miejsce, ale nigdy takiego osobistego miejsca, które prawie na bieżąco rejestrowała moje zainteresowania, głównie związane z Azją.
Właśnie za pośrednictwem tego bloga poznałam wielu fascynujących ludzi, których zapewne nie miałabym okazji nigdy spotkać. Ponieważ pisanie w pewien sposób identyfikuje mnie, umiejscawia w przestrzeni, określa w co aktualnie jestem zaangażowana i co mnie kręci i podnieca. Dzięki temu mam możliwość wymiany poglądów z osobami które interesują się podobnymi obszarami, a to jest rzecz dla mnie bezcenna. Dziękuje wszystkim czytelnikom, wszystkim komentującym, wpisy czytam na bieżąco, staram się odpowiadać.
Zdaje sobie sprawę, że część postów może nie jest napisane poprawną polszczyzną, można się czepiać tego i owego, tylko dla mnie ważniejsza zawartość, zatrzymanie chwili niż silenie się na poprawność. Co musicie mi wybaczyć, Wy kochani czytelnicy mojego bloga. Bardzo żałuje, że wielu rzeczy które mnie zajmują nie mam czasu przenieść w to miejscu. Najzwyczajniej czasowo nie jestem w stanie tego ogarnąć. Staram się ale życie toczy się swoimi prawami.
Muszę także z żalem donieść, że blog z pewnością zacznie zwalniać i to bardzo. Za to też jest odpowiedzialna po części Azja. Siła którą mi dała, obszary w które mnie wprowadziła wyposażyły mnie w wiarę w to że mogę zacząć coś nowego w moim życiu. Ruszam ponownie na studia, jedne z nich są związane właśnie z Azją. Czasowo ograniczy mnie to totalnie, dwa kierunki (prawdopodobnie), plus praca, na wiele życia pomiędzy po prostu nie starczy. Z jednej strony żałuje, bo wiem że to miejsce, filmy i muzyka są moim motywatorem, z drugiej strony muszę sobie podnosić poprzeczki aby nie stać w miejscu. Co prawda wszyscy wokół patrzą na mnie z przerażeniem, że niby zwariowałam - hhahaha, że nie dam rady hahahha, że mi odbiło z tą Azją. Może nie dam rady, ale muszę się przekonać, a to że jestem totalnie zakręcona w temacie, przyznaje im rację. Mam już swoje lata, i coraz mniej czasu, wiem jedno muszę łapać chwilę i wycisnąć z niej wszystko.
Właśnie za pośrednictwem tego bloga poznałam wielu fascynujących ludzi, których zapewne nie miałabym okazji nigdy spotkać. Ponieważ pisanie w pewien sposób identyfikuje mnie, umiejscawia w przestrzeni, określa w co aktualnie jestem zaangażowana i co mnie kręci i podnieca. Dzięki temu mam możliwość wymiany poglądów z osobami które interesują się podobnymi obszarami, a to jest rzecz dla mnie bezcenna. Dziękuje wszystkim czytelnikom, wszystkim komentującym, wpisy czytam na bieżąco, staram się odpowiadać.
Zdaje sobie sprawę, że część postów może nie jest napisane poprawną polszczyzną, można się czepiać tego i owego, tylko dla mnie ważniejsza zawartość, zatrzymanie chwili niż silenie się na poprawność. Co musicie mi wybaczyć, Wy kochani czytelnicy mojego bloga. Bardzo żałuje, że wielu rzeczy które mnie zajmują nie mam czasu przenieść w to miejscu. Najzwyczajniej czasowo nie jestem w stanie tego ogarnąć. Staram się ale życie toczy się swoimi prawami.
Muszę także z żalem donieść, że blog z pewnością zacznie zwalniać i to bardzo. Za to też jest odpowiedzialna po części Azja. Siła którą mi dała, obszary w które mnie wprowadziła wyposażyły mnie w wiarę w to że mogę zacząć coś nowego w moim życiu. Ruszam ponownie na studia, jedne z nich są związane właśnie z Azją. Czasowo ograniczy mnie to totalnie, dwa kierunki (prawdopodobnie), plus praca, na wiele życia pomiędzy po prostu nie starczy. Z jednej strony żałuje, bo wiem że to miejsce, filmy i muzyka są moim motywatorem, z drugiej strony muszę sobie podnosić poprzeczki aby nie stać w miejscu. Co prawda wszyscy wokół patrzą na mnie z przerażeniem, że niby zwariowałam - hhahaha, że nie dam rady hahahha, że mi odbiło z tą Azją. Może nie dam rady, ale muszę się przekonać, a to że jestem totalnie zakręcona w temacie, przyznaje im rację. Mam już swoje lata, i coraz mniej czasu, wiem jedno muszę łapać chwilę i wycisnąć z niej wszystko.
czwartek, 16 sierpnia 2012
Itsuka no Kimi e
Ten krótki film to naprawdę przemiłe zaskoczenie. Tak jakoś nie dawno jęczałam na blogu, że Japończycy nie umieją nic pozytywnego w temacie yaoi zekranizować. Nie prawda, cofam moje narzekania, potrafią i dowodem jest właśnie Itsuka no Kimi e.
Choć historia lekko zagmatwana, ze wszystkimi schematami tak ważnymi dla kultury dalekiego wschodu jej końcowy odbiór jest bardzo pozytywny.
Na zajęcia z fotografii przybywa nowy student. Jest totalnie a społeczny, a na dodatek bardzo uparty w wyznaczonych zadaniach- robi zdjęcia tylko sobie, co doprowadza nauczyciela do przysłowiowego szału. Noboru Fukami (Takumi Saito)oznajmia że ma jedną podstawową zasadę, fotografuje tylko to co jest dla niego ważne. Naprawdę trudno dyskutować z taką argumentacją, nauczyciel trzyma się tylko swojego programu, jest bardzo ograniczony w swojej ocenie i ten nowy student wyprowadza go z równowagi. Te wzajemne przepychanki obserwuje cała grupa, która niezbyt przepada za tym odludkiem Noboru. Kouhei Hayase (Ryunosuke Kawai), który także uczęszcza na zajęcia fotograficzne w bibliotece odkrywa w jednej z książek pozostawione przypadkowo zdjęcie Noboru jako nastolatka wraz ze swoim bratem bliźniakiem. Chce je oddać właścicielowi i na tym by może skończyły ich wzajemne kontakty, gdyby nie wypadek. Hayase podczas wspólnej przejażdżki kajakami z koleżanką wpada do wody i zaczyna się topić. Wyciągnięty na brzeg nie daje znaku życia, z pomocą rusza Noboru, który stosuje sztuczne oddychanie usta-usta, ta szybka akcja ratuje chłopakowi życie.
Ale nic nie jest proste po takiej sytuacji. Wieczny dług wdzięczności za ratunek plus ten "bezpośredni pocałunek" który może jest nie zamierzony ale jednak tkwi w głowie Hayase. Zaczyna uważniej przyglądać się temu odludkowi. Tym bardziej że pewnego razu udaje mu się poznać brata bliźniaka . Ryu jest zupełnym przeciwieństwem introwertycznego Noboru; rozrywkowy, wygadany, wyluzowany. W ciągu jednego wieczoru nad kolejnymi kuflami piwa Hayase zaprzyjaźnia się z tym wesołym chłopakiem. Na uczelni ma do czynienia z Noboru, który nie pała do niego sympatią ale coraz więcej z nim rozmawia, wieczorami bawi się z Ryu w pubach. Zaczyna jednak dostrzegać pewne sygnały, które świadczą o tym jak bardzo obydwaj bracia są psychiczne związani ze sobą a on gdzieś jest zawieszony po środku. Tak jakby mieli wspólną duszę,a tylko inne osobowości. A wiara w brak rozdzielności duchowej bliźniaków jest obecna w wielu kulturach.
Jak w każdym porządnym filmie z gatunku Boys Love, musi być tragedia. I tutaj mamy z nią do czynienia , tłumaczy ona doskonale zachowanie Naboru, który odizolował się od ludzi. Szuka on jednak podświadomie z nimi kontaktu, chociaż nie chce się do tego przyznać. Kwestie yaoi są tutaj potraktowane w bardzo lekki sposób, konwencja shounen-ai ogólnie można tak to określić z animowego słownika terminów. Sama fabuła pomimo wątków ciężkich nie jest przytłaczająca a wzajemne stosunki chłopaków i kolejne tajemnice które odkrywa Hayase by ostatecznie dotrzeć do Noboru, trzymają w napięciu całą akcję. Kilka scen naprawdę emocjonalnie na wysokim poziomie, wrażenie podobne jak przy czytaniu mang. Zresztą tym kodem się posługiwali twórcy przez cały film, scenki żywcem wyjęte po prostu z mangi. A jeśli to jest bardzo zagrane a tak rzeczywiście było, ten tytuł urasta do jednego z lepszych jakie udało się Japończykom wygenerować. Tym bardziej że nastawiali się na widza zorientowanego w tematach yaoi. Po sukcesie "Boys Love" i do tej produkcji zatrudnili Takumiego Saito. Tam był posągowy boski, tutaj zagrał rewelacyjne postacie dwóch braci, tak biegunowo różnych. Druga główna rola Ryunosuke Kawai, choć początkowo nie zrobiła piorunującego wrażenia w miarę trwania filmu stawała się w moich oczach coraz bardziej kawaii:D Chyba zgodnie z nazwiskiem aktora. Główny bohater taki odrobinę zagubiony w tej psychologicznej łamigłówce ale niezwykle słodki i pociesznie nieporadny. A jego nieświadomie wypowiedziane słowa "nie zostawiaj mnie Naboru" robią takie wrażenie, że scena pozostanie na długo w mojej pamięci.
Psychologicznie, wszystko w czym Japończycy znajdują przyjemność. Od strony uczuciowej, piękna historia. Od strony scenariuszowej, kilka rzeczy dosłownie do poprawki i by był ideał. Zarzut za krótko ale bez większych obciążeń dla biednego widza i dobrze się kończy, co jest dla wielu osób istotne. Jak ktoś lubi filmy z tego gatunku to polecam.
środa, 15 sierpnia 2012
Skrzypce z polską duszą i klasycznie na trawie
Czyli dwa koncerty na których byłam w tym tygodniu. Staram się chadzać na darmowe imprezy, co by skorzystać z dobrodziejstw jakie funduje miasto dla melomanów a w wakacje tych okazji jest naprawdę sporo.
Skrzypce z polską duszą w ramach koncertów w Dziekance, ten projekt opiera się nie tylko na polskich kompozycjach, ale przede wszystkim na polskich instrumentach. Prof Krzysztof Jakowicz, nie tylko z zaangażowaniem i prawdziwą wirtuozerią prezentował piękne utwory Paderewskiego, Chopina czy Wieniawskiego, ale także dokładnie omawiał instrumenty na których grał. Wszystkie wyszły spod ręki polskich lutników i słuchacze mogli porównać brzmienie każdego z nich.
Drugi koncert odbywał się w Królikarni, i zgodnie z tytułem każdy mógł przyjść i się rozłożyć z kocykiem na trawie by zażyć odrobinę muzycznych wspaniałości. Przyznam że inicjatywa ogromnie mi się podobała, tak samo jak wielu warszawiakom, którzy z całymi rodzinami przybyli na koncert. Utwory wybrane starannie i bardzo atrakcyjne, królował niezawodny Mozart, ale mogliśmy także posłuchać Haydna, którego koncert na dwa rogi ogromnie mi się podobał, oraz Hollanda.
Obydwie imprezy cyklicznie będą kontynuowane do końca sierpnia :)
W Królikarni jest przepiękna dziewiętnastowieczna rzeźba psa, autorem jest Edouard Leon Perrault, prawdopodobnie jest to nagrobek dla jego czworonożnego przyjaciela.
Skrzypce z polską duszą w ramach koncertów w Dziekance, ten projekt opiera się nie tylko na polskich kompozycjach, ale przede wszystkim na polskich instrumentach. Prof Krzysztof Jakowicz, nie tylko z zaangażowaniem i prawdziwą wirtuozerią prezentował piękne utwory Paderewskiego, Chopina czy Wieniawskiego, ale także dokładnie omawiał instrumenty na których grał. Wszystkie wyszły spod ręki polskich lutników i słuchacze mogli porównać brzmienie każdego z nich.
Drugi koncert odbywał się w Królikarni, i zgodnie z tytułem każdy mógł przyjść i się rozłożyć z kocykiem na trawie by zażyć odrobinę muzycznych wspaniałości. Przyznam że inicjatywa ogromnie mi się podobała, tak samo jak wielu warszawiakom, którzy z całymi rodzinami przybyli na koncert. Utwory wybrane starannie i bardzo atrakcyjne, królował niezawodny Mozart, ale mogliśmy także posłuchać Haydna, którego koncert na dwa rogi ogromnie mi się podobał, oraz Hollanda.
Obydwie imprezy cyklicznie będą kontynuowane do końca sierpnia :)
W Królikarni jest przepiękna dziewiętnastowieczna rzeźba psa, autorem jest Edouard Leon Perrault, prawdopodobnie jest to nagrobek dla jego czworonożnego przyjaciela.
2012 K-POP Cover Dance Festival – POLSKIE ELIMINACJE
Tak, tak moi drodzy byłam widziałam, przeżyłam i się wspaniale bawiłam.
Nic nie zastąpi tej energii które daje wspólne przeżywanie pasji.
Niezapomniane chwile kiedy wszyscy śpiewają koreańskie k-popowe przeboje, mina Katarzyny Żak, prowadzącej konferansjerkę, kiedy poleciał PSY a sala szalała - po prostu bezcenna. Profesjonalne podejście uczestników do konkursu, godne podziwu. Była szacowna komisja z Korei oraz telewizja , jeśli się nie mylę SBS. Ale największe wrażenie zrobili na mnie sami fani i ich zaangażowanie.
Proponuje Wam, zamiast monosylabicznych opisów "był czad, było świetnie, rewalacyjnie" relację zdjęciową z całego wydarzenia. Jeśli w następnym roku będą podobne eliminacje, jeśli kochacie k-pop i wszystko co z nim związane, musicie tam być!!!
Pan ambasador osobiście wręczał nagrody laureatom dwóch pierwszych miejsc.
Więcej zdjęć do obejrzenia na FB w tym albumie
Wyniki konkursu na stronce k-pop Polska Strona organizatora całego przedsięwzięcia czyli Centrum Kultury Koreańskiej
Filmiki z imperezy do obejrzenia tutaj
Nic nie zastąpi tej energii które daje wspólne przeżywanie pasji.
Niezapomniane chwile kiedy wszyscy śpiewają koreańskie k-popowe przeboje, mina Katarzyny Żak, prowadzącej konferansjerkę, kiedy poleciał PSY a sala szalała - po prostu bezcenna. Profesjonalne podejście uczestników do konkursu, godne podziwu. Była szacowna komisja z Korei oraz telewizja , jeśli się nie mylę SBS. Ale największe wrażenie zrobili na mnie sami fani i ich zaangażowanie.
Proponuje Wam, zamiast monosylabicznych opisów "był czad, było świetnie, rewalacyjnie" relację zdjęciową z całego wydarzenia. Jeśli w następnym roku będą podobne eliminacje, jeśli kochacie k-pop i wszystko co z nim związane, musicie tam być!!!
Pan ambasador osobiście wręczał nagrody laureatom dwóch pierwszych miejsc.
Więcej zdjęć do obejrzenia na FB w tym albumie
Wyniki konkursu na stronce k-pop Polska Strona organizatora całego przedsięwzięcia czyli Centrum Kultury Koreańskiej
Filmiki z imperezy do obejrzenia tutaj
wtorek, 14 sierpnia 2012
Rękodzielnicze cudeńka
Zobaczcie sami jakie cudeńka można wyszyć!!! Medzi, jak pszczółka ciężko pracowała i takiego oto Kim Hyun Joong'a wyczarowała.
Mogę napisać tylko podziwiam, podziwiam i jeszcze raz podziwiam. To się nazywa cierpliwość prawdziwej k-popowej fanki. Na blogu medzi można obejrzeć filmik z postępami w pracy oraz złożyć zamówienie na portret swojego idola :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































