sobota, 22 czerwca 2013

Henry i Trap i Chopin

Zdecydowanie złapał mnie w swoją pułapkę, bo jak tu nie kochać flower boya, który na dodatek tak gra na fortepianie. Piosenka jest po prostu świetna a wsparcie Kyuhyuna i Taemina jakże doskonałym posunięciem :)

Uwielbiam takie utwory pełne energii i pasji, a tej piosence  tego z pewnością nie brakuje. Polecam na wakacyjny czas.



Henry dał też popis bardziej klasyczny i jakże miły naszemu sercu. Co prawda jego wykonanie walca Chopina jest ciekawe, ale zapewne konserwatystom by nie przypadło do gustu, nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo Henry ma wielkie serce do gry i to słychać.




piątek, 31 maja 2013

Po przerwie


 naukowo :)
Tak strasznie chciałabym znaleźć czas by tu pisać, niestety do wakacji go nie odnajdę. Obiecuje jednak, że podzielę się moimi koreańskimi i nie tylko przygodami. Cały czas jestem na fali, tym razem bardziej naukowo niż amatorsko. Znalazłam sobie na studiach takie nisze, że wszystko próbuje ściągnąć w kierunku Azji, nawet przedmioty teoretyczne mało związane. :P

Poza tym chadzam na konferencje, udzielam się w kole tematycznym, piszę długie prace na interesujące mnie tematy :)
Za to z żalem muszę donieść, że mało oglądam, trochę słucham dzięki życzliwym koleżanką, które dostarczają materiału, więc jestem w miarę na bieżąco.

Aby do wakacji, wtedy na pewno pojawi się kilka tematycznych wpisów.

Pozdrawiam Was serdecznie :D


piątek, 7 grudnia 2012

Arirang i koreańkie imprezy

W ciągu tygodnia miałam przyjemność być na dwóch imprezach koreańskich w Warszawie. Pierwsza odbywała się Centrum Kultury Koreańskiej i była finałem konkursu na recenzję koreańskich dzieł literackich. Oprócz rozdania dyplomów i nagród, zgromadzeni mogli posłuchać muzycznych występów i pooglądać tradycyjny taniec koreański. Jedną z większych atrakcji była możliwość spróbowania potraw koreańskich.

Wczoraj natomiast odbył się koncert muzyki poważnej ku naszemu miłemu zaskoczeniu też zakończony poczęstunkiem. Muzycznie była to prawdziwa uczta dla duszy. Wykonawcy polscy i koreańscy,z przewagą tych drugich, repertuar polsko- koreańsko- włoski :)

A główną przyczyną tego przydługiego wstępu jest Arirang, czyli tradycyjna folkowa piesń, która uzyskała w tym tygodniu status dziedzictwa światowego i została wpisana na listę Unesco. Na koncercie wysłuchaliśmy Arirang w wykonaniu chóru chłopięcego i było to naprawdę niesamowite przeżycie.
Wklejam kilka wersji tego utworu.


Symfonicznie też to pięknie brzmi :D

sobota, 24 listopada 2012

Kulturówka czyli jak nas widzą inni

Wiem, nie ma mnie na tym blogu. Nie mam jednak na nic czasu. Filmów nie oglądam, mało śledzę muzycznie co się dzieje, chyba że dobre koleżanki podeślą. Azja jednak mnie nie opuszcza, nadal bardzo kręci. Nie wspominając o tym, że uczę się koreańskiego, już tak na duś czyli na oficjalnym lektoracie :D

Do rzeczy jednak. Kilka filmików bardzo pouczających, jak nas inni postrzegają i jakie różnice kulturowe najbardziej zauważają. Wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć :D
Z kilkunastu osób, których wypowiedzi na nasz temat udało mi się wysłuchać, nasz kraj jawi się jako ...
- miejsce bardzo gościnnych i miłych ludzi
- świetnych imprez
- mężczyźni są wyjątkowi bo szarmanccy
- kobiety przepiękne ale zapracowane
- jedzenie nawet do zaakceptowania, szczególnie zupy wszystkim smakują

- za dużo pijemy :)
A zresztą obejrzycie sami :D








Ja jeszcze pozwolę sobie dla porównania Szkota i Rosjankę wkleić


wtorek, 16 października 2012

Epik High It's Cold

Nie ma mnie tu, jestem gdzie indziej i się doskonale bawię.Niedługo się wytłumaczę,na pewno

Jestem za to cały czas z Epikami, którym miłość na tym blogu wyznawałam wielokrotnie. Oni są moją dziewiczą miłością do muzyki koreańskiej. Z tego właśnie powodu, zawsze będą wyjątkowi i jedyni.
Teraz po długiej przerwie nareszcie, nareszcie Są. Nowe utwory, nowa płyta. Piosenka promująca nowy album It's Cold. Buja mnie tymi rytmami które kocham, bo oni mają to coś, że wiedzą jak się dostać do mojego umysłu, wiedzą jak dotrzeć tekstem, wiedzą w którą strunę uderzyć.
Przyznaje, że może nie zaskoczyłam za pierwszym razem, bo nie lubię jak włączają żeńskie głosy, ale... nie da się nie kochać tego utworu. Nawet ten oniryczny głos Lee Hi jest jak najbardziej na miejscu.

czwartek, 27 września 2012

Pansori i bębny



Po raz kolejny w niedługim czasie ukulturalniam się w koreańskich obszarach. Tym razem wybrałam się na koncert w ramach festiwalu skrzyżowania kultur. Mieliśmy ogromny zaszczyt gościć w Polsce artystkę naprawdę wielkiego formatu. Ahn Sook Sun uprawia trudną sztukę śpiewu pansori. To monodeklamacja połączona ze specyficznym śpiewem oraz scenami teatralnymi w wykonaniu jednego aktora z udziałem akompaniatora.

Z pansori zetknęłam się wcześniej. Na youtubie oglądałam kilka występów, podobało mi się ale szczerze pisząc kompletnie nie poczułam istoty tego zjawiska. Dopiero na żywo, kiedy uderzenia bębna oraz głos Ahn Sook Su zaczął wibrować w moich wnętrznościach zrozumiałam jak niesamowity przekaz niesie taka forma. Jak zupełnie inaczej odbiera się płynącą muzykę wraz z głosem gdy śledzi się historię eposu który tworzy rdzeń całej opowieści. Szczęśliwie my widzowie mogliśmy na bieżąco czytać tekst który wyśpiewywała nam artystka. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że jest to transowa przeżycie. Gdy Ahn Sook Sun wchodziła w pewne rytmy całkowicie za nią podążałam. Gdy zaczynała deklamację i nie śpiewała w tym ustalonym interwale już tęskniłam do kolejnego przejścia. Wprost byłam zniecierpliwiona by wpadła znowu w rytmiczne tony. Było to niesamowite przeżycie.

Pansori to sztuka która przez setki lat była doskonalona w Korei. Wzniosła się na wyżyny przekazu, które w najdoskonalszej formie prezentuje Ahn Sook Sun. To zapewne ona w tak piękny sposób potrafiła kompletnie nie wyrobionego widza przenieść w świat tak odległy jakim była opowieść o losie człowieczym. Publiczność była zachwycona :D I ja także. To było wspaniałe i niezapomniane przeżycie.





W drugiej części na scenę wkroczył zespół Ondekoza z Japonii. Naprawdę mistrzowskie wykonania i wykorzystanie instrumentu jakim jest bęben. Pełne pasji rytmy. Ale mnie unosiły na swoich dźwiękach flety a nie bębny. Nie wiem dlaczego tak było ale w tamtym momencie to flet miał znaczenie dla mnie melodyczne a nie walka którą toczyli bębniarze. Doceniam ich ogromny artystyczny i fizyczny wysiłek, ale mnie totalnie nie porwały te uderzenia. Całość była naprawdę warta obejrzenia i dotknięcia tego co dla nas odległe ale ogromnie fascynujące :d Ale walka pomiędzy bębnami a niesamowitym śpiewem zdecydowanie wygrana przez Ahn Sook Su, kobietę z charyzmą, humorem i niesamowitym zaangażowaniem artystycznym. Tak więc nie bez powodu właśnie ta Pani została wpisana na listę dóbr narodowych Korei. A ja szczęśliwie miałam okazję to dobro zobaczyć na własne oczy i usłyszeć na własne uszy.

poniedziałek, 24 września 2012

Urodzinowe prezenta

Omo, omo , omo. Cóż to są za urodziny, tyle azjatyckości, tyle radości. Kochana anulaczka się wstrzeliła dzisiaj idealnie i dostałam paczkę a w niej same wspaniałe rzeczy, plus kartkę i zakładkę własnoręcznie wyszytą i tą elektroniczną z Sukiem. Tyle pracy włożonej specjalnie dla mnie.
Dziękuje ♥







To nie znaczy że Cleo też się nie napracowała, o nie. Włożyła tyle wysiłku w swoje opowiadanie, specjalnie dla mnie, że ja po kilkunastu zdaniach rozpłakałam się. Totalnie mnie rozebrało; że to dla mnie, że moi Suk i Joong Ki, że tak pięknie i w ogóle. Opowiadanie można przeczytać na tym blogu Opowieści z Ogrodu, polecam serdecznie pozostałe teksty, są niesamowite, boskie , kocham je, ale moich kochanych chłopców przede wszystkim.
Dziękuje ♥



I waleriance oczywiście która pomimo braku dostępu do netu, prosto z Indii życzenia przesłała.
Dziękuje ♥